Michael był inspiracją dla milionów ludzi na całym świecie, jego biała rękawiczka, szpiegowski kapelusz, cekinowe skarpety i mokasyny na zawsze stały się jego znakiem rozpoznawczym. Imponował piękną i wyjątkową barwą głosu, stworzył swój własny taniec- moonwalk, był zarówno wyśmienitym wokalistą jak i genialnym tancerzem, co zdarza się bardzo rzadko.
Może właśnie dlatego jest tak wielu ludzi, którzy poświęcają lata na treningi, aby chodź w małym stopniu dorównać Królowi Popu. Dzięki tym osobom dziedzictwo Michaela przetrwa, a on tego właśnie pragnął, aby wszystko co stworzył nigdy nie popadło w niepamięć.
Taniec:
Zacznę od Krzysztofa Kozaka, który wygrał program "Got to Dance". Ten człowiek pokonał nie tylko innych znakomitych tancerzy, ale i własną chorobę - stwardnienie rozsiane.
Za to ten chłopak nie słyszy, ale jak to kiedyś powiedział: "odbiera muzykę sercem" Czy to nie tak jak mówił Michael ? (Przepraszam, ale jakość tego nagrania jest bardzo słaba, a lepszego filmiku.nie mogłam znaleźć).
Tu chłopiec śpiewający najpierw "We Are The World" - słabo mu to poszło:) ale potem zatańczył Billie Jean i wyszło mu to pięknie.
Ma chłopak talent, sami zobaczcie :
Tu jakiś chłopak również tańczy, ale po co mu ten pan z miotłą to nie mam pojęcia :)
A ten kolega jest genialny !
To uwielbiam :)
"Smooth Criminal" w wykonaniu małego artysty:
Kolejny młody człowiek:
I tak już na koniec chłopiec (4lata) może taniec nie wyszedł mu najlepiej, ale i tak był uroczy :)
O: Dobrze. Panie Jackson, czy umie pan czytać nuty, utwory na podstawie ich zapisu nutowego?
MJ: Nie, nie umiem. Nie umiał tego ani Lennon ani McCartney. To nie jest konieczna umiejętność.
O: Panie Jackson, czy umie pan zapisywać nuty, czy umie pan tworzyć zapis nutowy utworów?
MJ: Nie, nie robię tego. To nie jest konieczne.
Szczerze powiedziawszy to nie miałam pojęcia, że Michael nie potrafił ani czytań, ani zapisywać nut.
Ten fragmencik wywiadu pochodzi z :http://mjtranslate.com/pl/interviews/1228 <- znajduje się tam przesłuchanie Michaela Jacksona.
Crystal Cartier oskarżyła Michaela o to, że jego utwór "Dangerous" jest
plagiatem jej piosenki o tym samym tytule. Sprawa toczyła się przed
sądem w Denver. Sędzia nie przyznał racji Cartier - Michaela
uniewinniono.
Wkrótce po zakończeniu procesu wyciekła taśma audio z przesłuchania.
To Dangerous Michaela:
A to Dangerous Crystal Cartier:
Powiem tyle- ta kobieta się ośmieszyła. Jak wg mogła twierdzić, że
Michael mógłby skopiować od niej utwór. To był geniusz, sam tworzył,
wystarczy przeczytać jego wyjaśnienia. Mówił o powstawaniu jego piosenek
w taki sposób w jaki mówi tylko osoba, która sama je stworzyła.
W tym poście chciałabym poruszyć temat dwóch różnych poglądów, na temat śmierci lub jednak ciągłego życia Michaela Jacksona. Po jego śmierci (25 czerwca 2009r.) wielu z nas w nią uwierzyło i ją opłakiwało, ale istnieją ludzie, którzy sądzą, że Michael wciąż żyje i się ukrywa.
Ludzie wierzący w ciągłe życie Michaela:
1. Uważają, że jego ostatnia wypowiedź 5 marca 2009 r. przed This Is It (serii 50 koncertów, które miały być ostatnimi występami Króla Popu na żywo) była zapowiedzią, nie koniecznie właśnie tych koncertów tylko jego powrotu po sfingowanej śmierci. Oto jego słowa:
Bardzo was kocham. Bardzo was kocham. Dziękuję wam wszystkim.
To jest to. To jest to.
Ale chciałbym -- chcę powiedzieć -- to będą moje ostatnie występy w
Londynie. To będzie to. To jest to. Kiedy mówię, że to jest to, to
naprawdę oznacza, że to jest to.
Bo ja --
Będę – Wykonam piosenki, które moi fani chcą usłyszeć. To jest to.
Chodzi mi o to, że to jest naprawdę to. To ostatni występ -- to ostatni
występ na scenie. Ok?
Do zobaczenia w lipcu. I -- Kocham was. Naprawę. Musicie o tym wiedzieć. Bardzo was kocham. Naprawdę. Z całego serca.
To jest to.
Do zobaczenia w lipcu.
2.Inni zaś sądzą, że Iluminaci grozili Michaelowi i jego rodzinie, dlatego musiał się ukryć,
3.Jeszcze inni mówią, że Michael był wykończony fizycznie i psychicznie. Brał leki i dlatego jego rodzina postanowiła sfingować jego śmierć, aby mógł wyjść z nałogu,
4. Spotkałam się też z taką teorią, że miał dosyć takiego życia, więc ukrywa się na jakiejś wyspie.
5. Jeszcze inni sądzą, że na tym filmiku jest Michael:
Jak dla mnie dziwne byłoby to, że Michael w przebraniu udziela wywiadu, myślę, że domyśliłby się, że jego głos zostanie rozpoznany, a podobno chciał się ukryć, tak żeby nikt o nim nie wiedział. No, ale zostawiam to do waszej opinii.
Można by tu wymienić na prawdę wiele "dowodów" na to, że MJ żyje, ale jeśli chcecie się czegoś więcej dowiedzieć to poszperajcie po necie, tego na prawdę jest bardzo dużo.
Moim zdaniem, (chodź chciałabym by było inaczej) Michael odszedł i istnieje tylko w naszych sercach, swojej twórczości i tym wszystkim co stworzył.
1. Michael był profesjonalistą i nigdy nie zgodziłby się na wydanie niedokończonych piosenek,
2. Kochał swoich fanów bo to dzięki nim istniał, nigdy by ich nie opuścił, a przede wszystkim by ich nie zawiódł,
3. This is it miało mu zepewnić powrót na tron i spłatę wszystkich długów,
4. Wątpię, że gdyby nadal żył pozwoliłby na wyprzedanie wielu swoich prywatnych rzeczy,
5.Michael żywił urazę do Sony, więc nie sprzedałby mu udziałów,
6.Gdyby żył nie pozwoliłby na odsłonięcie swoim dzieciom twarzy, dalej by je chronił,
7.Na pośmiertnej płycie Michaela jest tylko 10 utworów, a zawsze było 14, Michael by na to nie pozwolił,
8.Wiele fanów Króla Popu uważa że utworów "Keep Your Head Up",
"Monster" oraz "Breaking News" nie śpiewa Michael Jackson. Podejrzewa
się że utwory są wykonywane przez najbardziej znanego imitatora głosu
Jacksona - Jasona Malachi.
Wątpliwości czy w utworach wyżej wymienionych śpiewa Michael Jackson
maja również: matka artysty - Katherine, dwójka najstarszych jego dzieci
- Prince i Paris, jak również siostra - La Toya i bratankowie - TJ, Taj i Taryll. Co do autentyczności wokali niepewni także są wieloletni współpracownicy Jacksona, m.in. Quincy Jones oraz Bruce Swedien.
Proszę was o wyrażenie swojego stanowiska. Uważacie, że Michael nadal żyje i kiedyś powróci, czy, że żyje tylko w naszych sercach?
Podczas rozdawania autografów do Michaela podeszła jakaś fanka i wręczyła mu pierścionek zaręczynowy. Michael
podziękował, założył na palec i zabrał się za podpisanie płyty.
Dziewczyna krzyczała i płakała : Michael wyjdź za mnie. Ożeń się ze mną.
Michael: Słucham? Nie rozumiem? Co mówisz? Kiedy odeszła od stolika, MJ
zapytał ochroniarzy: co ona mówiła? A oni odpowiedzieli: Pytała
czy się z nią ożenisz. MJ: "ooohhh" i powrócił dalej do podpisywania,
jakby nic sie nie wydarzyło. Kiedy podszedł jakiś fan do MJ'a i
powiedział: Michael naprawdę założyłeś obrączkę. A MJ tylko podpisał mu
CD i kiedy odchodził, [MJ] krzyknął za nim: "nie zapomnij przyjść na
ślub!"
Kiedyś pisałam o książce napisanej przez Franka Cascio " Mój przyjaciel Michael". Na tym właśnie filmiku widać Franka, którego w pewnym momencie jeśli się dokładnie ogląda Michael lekko uderza. Michael przytula taką blondynkę, a za gazetą ukrywa roześmianą twarz Frank. Założę się, że gdy Michael schylił do niego głowe, Frank powiedział coś w stylu: "śmierdzi ci z buzi", ponieważ potem Michael jakby sprawdza czy faktycznie ma nieświeży oddech. W tej właśnie książce napisane jest, że takie żarty często się ich trzymały. A tak na marginesie, to gdy zwracali uwagę na dziewczyny, nazywali to łowieniem ryb.
Zacznijmy może od tematu parku rozrywki, który Michael chciał właśnie u nas wybudować, powiedział, że objechał świat 6 razy, ale to właśnie Polska jest mu najbliższa. Pragnął coś nam dać, a co my z tym zrobiliśmy? -nic. Najpierw były wielkie plany i rozmowy i po tym wszystkim Polska nie zrobiła nic by pomóc Michaelowi w zrealizowaniu tych zamiarów. Chciał mieć u nas swoją rezydencję, więc co za tym idzie częściej by nas odwiedzał, a tak skończyło się tylko na planach i spekulacjach.
Nie będę się rozpisywała na temat jego pobytu w Polsce, wszystko jest na tych filmikach (a przynajmniej większość z podróży).
Michael odwiedził również szpital, w którym rozdał zabawki, oraz dom dziecka, któremu podarował telewizor.
Koncert Michaela, jak nie trudno się domyślić był jednym z największych wydarzeń w Polsce, na warszawskim Bemowie, zebrało się kilka tysięcy ludzi chcących zobaczyć Michaela, który właśnie był w trasie promując swoją nową płytę HiStory.
Początek HiStory Tour w Warszawie w 1996r.
TVN24 dotarła do Marielle Tourelle, która witała Michaela po przyjeździe w Polsce:
To ta dziewczynka ubrana na czarno, stojąca po prawej stronie od Michaela.
Wspomnienia dziewczynki, która witała i towarzyszyła Michaelowi podczas zwiedzania Polski:
Marielle Tourelle, która jako mała dziewczynka witała piosenkarza na warszawskim lotnisku. - Ja przy Nim czułam, że to jest mój kolega. Był normalną osobą o pięknej duszy. Podarował mi moje najpiękniejsze wspomnienie – mówi dziś.
-Wszyscy czekaliśmy na jego przylot, wśród ludzi była taka pozytywna
energia, wielki entuzjazm i wielka adrenalina. Wszyscy byli
podekscytowani, uśmiechnięci. Starsze kobiety płaczą, dzieci szaleją – zachowywali się zupełnie inaczej niż zwykle – wspomina Marielle. Jackson wylądował w Polsce 20 września 1996 roku i dał na warszawskim Bemowie koncert, który obejrzało 100 tysięcy ludzi.
Na tym koncercie Marielle, córka polsko-francuskiego małżeństwa, pojawiła się na scenie. Dziewczynka towarzyszyła piosenkarzowi podczas całej wizyty w Polsce.
Na tym ich znajomość się nie skończyła, Marielle była także na Jego
koncercie w Paryżu. - Tańczyłam z nim na koncercie przed 100 tysiącami
ludźmi. Zawsze grupa dzieci wchodziła na scenę do piosenki „Heal the Word”. Bo On uważał, ze to
dzieci mogą polepszyć świat. No i reszta dzieci zeszła, ale mnie wziął
na cała piosenkę. Czułam się wtedy częścią tej misji. To jedno z moich
najpiękniejszych wspomnień – mówi.
"Zawsze traktował mnie jak dorosłą"
Jako dziecko Marielle spotkała się z piosenkarzem kilkakrotnie. – To
zawsze było wielkie przeżycie. Spowodował, że moje dzieciństwo było
bardzo barwne, inspirował mnie do patrzenia na świat inaczej. Zawsze
traktował mnie jak dorosłą, nie rozmawiał w dziecinnym języku i zawsze
pilnował, żebym czuła się bardzo ważna – zapewnia.
Marielle wraz z rodziną mieszkała w jednym hotelu z Jacksonem w Paryżu i podparyskim Disneylandzie. Według niej mimo
ogromnej popularności Jackson nie patrzył na ludzi z góry. - Był
normalnym człowiekiem z wielkim poczuciem humoru. Miał bardzo delikatny
głos - to było niesamowite, jaką był delikatną osobą w porównaniu, z tym
jaki był na scenie. Bardzo też pilnował, żeby mieć czas tylko dla
siebie, żeby móc ochłonąć – wspomina.
"Czułam, ze to mój kolega"
Marielle znała go od tej prywatnej strony.
- Ja przy nim czułam, że to jest mój kolega. Kiedyś chciałam iść z nim
do muzeum. Zaproponowałam mu to, a On mi odpowiedział: „ile ja bym dał,
żeby móc to zrobić, ale to niemożliwe. Musiałbym iść z tabunem
ochroniarzy” – dodaje.
Według niej Jackson był nie tylko „wielkim idolem”, ale i „osobą o
bardzo pięknej duszy”. - Chciał inspirować ludzi, pomagać im,
uszczęśliwiać. Patrzył na wszystko artystycznie i idealistycznie.
Mówili, że był naiwny, ale moim zdaniem on naprawdę wierzył w to, że
jeśli się chce można zmienić świat. Napisał wszystkie teksty do swoich
piosenek i to one pokazują jaki był. Śpiewał przecież: „Uzdrów świat”,
„Nie ważne, czy jesteś biały, czy czarny” - przypomniała.
Marielle nie wierzy w plotki o piosenkarzu i uważa, ze to media
zniszczyły Jacksona. - To nie był pedofil. To bzdurna plotka. Nie
zmienił koloru skóry, tylko miał chorobę pigmentu. Mam nadzieję, że teraz wszyscy zrozumieją, że to była nieprawda – podsumowuje.
Dziś Marielle mieszka w Londynie, gdzie studiuje w London School of Economics .
Często bywamy świadkami tego,że ludzie mają dużo do powiedzenia na
temat Michaela Jacksona.Jednak nikt z nich nigdy Go nie spotkał i nie
poznał .Powielają jedynie plotki ,o których słyszeli w mediach.W
demokratycznym świecie media to potęga,która manipuluje ludzmi. Obudzcie
się wreszcie i zacznijcie myśleć sami za siebie.
Ostatni raz Michael wykonał „Earth Song” dla publiczności 27 czerwca 1999 roku w Monachium, w Niemczech. Koncert był drugą z imprez dobroczynnych organizowanych przez Jacksona
(pierwsza odbyła się w Seulu, w Korei), pod nazwą „Michael Jackson &
Friends – An Adventure of Humanity”.Kiedy Michael śpiewa, na scenie z trzech części składany jest wielki
stalowy most. Był to specjalny punkt występu, który wcześniej
wykorzystywany był tylko raz, kilka dni wcześniej w Seulu. I ten właśnie element podczas występu zawiódł, i gdy Michael miał zostać na nim opuszczony coś zawiodło i spadł z około 18 metrów. Jak później powiedział, spadając podskoczył, co trochę zamortyzowało upadek. Wszyscy ogromnie się przerazili, bo wyglądało to strasznie, ale Michael jak prawdziwy showman dokończył piosenkę, oraz cały koncert, a dopiero po, został odwieziony do szpitala z urazem kręgosłupa, który dokuczał mu do końca życia. Potem powiedział, że w swojej głowie słyszał głos ojca, „Michael, nie zawiedź publiczności!”
W 6 minucie widać jak Michael spada
Wspomnienia kilku osób, które widziały upadek:
"Z mojego miejsca nie było widać, co się stało, dlatego dalej grałem,”
wspomina Brad Buxer. „Miałem wrażenie, że na scenie dzieje się coś
dziwnego, ale wciąż słyszałem, że Michael śpiewa. Kiedy opadł dym,
zobaczyłem, że spadł most.”
Makijażystka Jacksona, Karen Faye, powiedziała, „że jej serce stanęło,” kiedy zdała sobie sprawę z tego, co się stało.
„Najpierw zobaczyłam na scenie jedną rękę,” wspomina Karen Faye,
„później pojawiła się noga, druga ręka i druga noga… Wdrapał się na
scenę i dokończył ‘Earth Song’! Opadła mi szczęka, byłam zdumiona i
poczułam ulgę."
Organizator koncertu, Brytyjczyk Rikki Patrik, próbował później
wytłumaczyć, co się stało. „Sądzimy, że musiał przerwać się kabel, albo
coś w tym rodzaju. To było przerażające. Publiczność krzyczała i
płakała. Wszędzie biegali ochroniarze. Dla Michaela również musiało być
to przerażające. Ale udało mu się wspiąć na scenę. Chwiejnym krokiem
dotarł za kulisy, gdzie stałem i upadł na krzesło. Widziałem, że bardzo
cierpi, krwawił z tyłu głowy.
W piosence Earth Song, Michel wyraża ogromny ból i żal z powodu zniszczenia naszej planety. Gdy słucham tej piosenki to zawsze ciarki przechodzą mnie po plecach, sami posłuchajcie ile Mike przesyła nam emocji przez swój głos, jak nim świetnie manipuluje. Żałuje, że nigdy nie słyszałam tego na żywo.
Neverland był najbardziej magicznym miejscem na ziemi, a przynajmniej tak twierdzili wszyscy, którzy mieli szansę go zwiedzić. Był to "azyl" Michaela, jakby odcięta od świata magiczna kraina, w której dorośli znów mogą stać się dziećmi. Michael mógł się tam schronić przed paparazzi, dziennikarzami, a nawet fanami, którzy zawsze byli tam gdzie on (oczywiście kochał ich i chciał być z nimi, ale nie mógł od nich uzależnić całego swojego życia). Pomysł na wybudowanie właśnie tam swojego domu Michael zaczerpnął, gdy kręcił teledysk do piosenki Say Say Say z Paulem McCartneyem. Pragnął kupić miasteczko, które właśnie tam się znajdowało podczas kręcenia i tak po jakimś czasie nadarzyła się okazja i ziemia stała się własnością Michaela.
Ranczo zajmowało jedną ulicę i ze względu na to, że znajdowało się daleko od innych domów i reszty miasta miało odzielną straż pożarną (w jej remizie Michael zawsze chował prezenty na Boże Narodzenie, aby nikt nie mógł ich wcześniej zobaczyć). Miało własne mini-ZOO, wesołe miasteczko z karuzelamiikolejkami. Gdziekolwiek się nie poszło w tle słychać było muzykę nagraną specjalnie dla MJ-a.
Zapraszał tam chore i biedne dzieci z sierocińców, które mogły korzystać ze wszystkich atrakcji, jeść słodycze, popcorn lodyizanic nie musiały płacić. Michael chciał, aby chociaż raz poczuły się szczęśliwe i wolne od wszystkich kłopotów i zmartwień. Chciał się dzielić z innymi, mówił że właśnie dlatego wybudował to miejsce. Zabawa na ranczy nie miała końca, organizowane były tam bitwy na balony, które były ulubioną zabawą Michaela. MJ mawiał też, że najlepszym sposobem na pomyślne zakończenie interesów jest zaproszenie do Neverlandu.
Stacja kolejki...
Kawałek rancza z karuzelami...
Mike z jakąs dziewczynką zmierzający w kierunku głownego wejścia do domu...
Nie wiem jak wy, ale ja mam już wszystkie trzy puszki :)
W tym roku minęła 25 rocznica powstania płyty Bad, która była przełomowa dla historii muzyki i dla kariery samego Michaela. Z tej okazji Pepsi wydało limitowaną edycję puszek z Michaelem, który w dawnym czasie reklamował ich firmę.
Również na planie zdjęciowym, na którym kręcono reklamę, Michael doznał oparzenia głowy, drugiego i trzeciego stopnia. Instalacja pirotechniczna zawiodła i zapaliły mu się włosy.
Tu macie autentyczny filmik, na którym widać jak Michaelowi zapaliły się włosy
Jak prawdziwy showman, nawet w sytuacji, w której uległ wypadkowi, nie zapomniał o swoich fanach i zanim wyjechał na noszach, poprosił o swoją rękawiczkę, aby mógł pomachać ludziom stłoczonym wokół karetki.
I taka ciekawostka: W pewnym momencie kręcenia Michael poszedł do toalety, po chwili ochroniarz usłyszał z niej krzyk, szybko tam pobiegł i zapukał:
Ochroniarz: Wszystko w porządku Mike?
(drzwi się otworzyły, a ochroniarz zobaczył Michaela stojącego nad toaletą)
Michael: Upuściłem tam moją rękawiczkę (wskazując na toaletę)
Ochroniarz: Spokojnie zaraz przyniosę jakiś wieszak i ją wyłowimy.
Mike: Nie ma mowy... ( i wyciągnął ją własną ręką).
Miko Brando - wspomnienie z tego wypadku [MJPT]:
Był styczeń 1984. Nagrywaliśmy reklamę Pepsi w Shrine Auditorium w Los
Angeles. Pepsi sponsorował nadchodzącą trasę koncertową Victory -
Michaela. Michael schodził ze schodów. Byłem po lewej stronie sceny
jakieś 25 stóp dalej. Zobaczyłem ogień [na jego głowie]. Natychmiast
wskoczyłem na niego, potrząsając jego głowę, by ugasić ogień. Nie miałem
wątpliwości. Mój pierwotny instynkt nakazywał mi pomóc przyjacielowi.
Muszę nadmienić, że nie widziałem od początku, jak jego włosy ujęły się
ogniem, ponieważ mój kąt widzenia był zablokowany. On był z tyłu za
muzykami, dopóki nie wyłonił się na przód i wtedy dotarło do mojej
świadomości, co się stało. Kiedy dotarłem do Michaela zostaliśmy zwaleni
na podłogę. Bardzo krótko po tym, przybyło paru z sanitarki z prośbą,
by przygotować mu wolny pokój. Podnieśli go i wynieśli ze sceny. Wierzę,
że była karetka w rezerwie / w pogotowiu, ponieważ używaliśmy efektów
pirotechnicznych. Pospieszyli z nim do sali szpitalnej w Cedars-Sinai.
Przebywał w Cedars przez jakiś czas, później przetransportowali go do
Brotman Medical Center do miasta Culver. Brotman ostatecznie otworzył
Centrum oparzeń im. Michaela Jacksona po tym, jak Michael przeznaczył na
szpital 1.5 miliona $ odszkodowania od Pepsi.
Poszedłem do szpitala [odwiedzić MJa], ale nie tak od razu. Moje ręce
były trochę poparzone. Paru sanitariuszy opatrzyło mnie i stwierdzili,
że wszystko ze mną dobrze. Tak szybko, jak tylko mnie opatrzyli,
pojechałem do Cedars. Chciałem być z moim przyjacielem. Nie pamiętam,
jak długo przebywał w szpitalu po tym wypadku. Odwiedzałem go
kilkakrotnie i za każdym razem dziękował mi za to, że tam byłem i że
uratowałem mu życie. Wtedy naprawdę zaczęła się nasza przyjaźń.
Ten wypadek nie był czymś, co Michael rozpamiętywał, ale czasami bywały
chwile, kiedy znienacka mówił: dzięki, że tam byłeś; dzięki, że mnie
uratowałeś.' Odpowiadałem mu, że zawsze byłem przy nim, a on zawsze był
przy mnie. Pewnego dnia powiedział a ja zapomniałem o całej sytuacji
ale on powiedział dzięki ci za to.' Wiedziałem, co miał na myśli.
Także wiem, że gdyby role były odwrócone, on zrobiłby to samo dla mnie.
Na tydzień przed śmiercią Michaela, podczas prób do jego występów,
rozmawialiśmy za kulisami. Rozmawialiśmy o dzieciach, o moim synu Shane,
który uczy się w Collegium i normalnie konwersowaliśmy, aż znienacka
poprosił mnie, czy mógłbym być obecny, podczas części pirotechnicznej
jego występu. 25 lat po wypadku, Michael chciał, żebym mu towarzyszył.
Nie musiałem pytać dlaczego. Nie musieliśmy dużo mówić, to było
zrozumiałe. Krótko po tej rozmowie, poszedłem do Scotta Chase'a managera
sceny Michaela i powiedział mi, że nie ma sprawy, będę brał w tym
udział.
Oglądając teraz to nagranie, wraca do mnie mnóstwo emocji z tamtych
wydarzeń i naprawdę trudno to opisać słowami. Widziałem wcześniej
nagranie tego wypadku pod wieloma kątami / z różnych ujęć / stron, w tym
to nagranie, które ostatnio ujawniono. Tam było około 6 czy 7 kamer
nagrywających w tym samym momencie. Prawnicy Michaela pokazali mi te
nagrania, kiedy przygotowywali się do sprawy sądowej. Kiedy to
oglądaliśmy, powiedzieli mi, że miałem szczęście, że nie zostałem
zastrzelony. Byłem ubrany w zwykłe, uliczne ciuchy, a tam dookoła było
zatrzęsienie ochrony. Nie mieli pojęcia, dlaczego biegłem prosto do
Michaela Jacksona podczas nagrywania reklamy. Ale ja po prostu biegłem.
Byłem tam w ważnym momencie jego życia. Zareagowałem w sposób, w jaki
zareagowałby każdy, kto potrzebowałby pomocy będąc w kłopotach.'
Podczas tego wywiadu Oprah zadaje Michaelowi wiele pytań, na które w tamtym czasie ludzie nie znali odpowiedzi, mogli się domyślać, lub wierzyć w plotki, których codziennie przybywało, zazwyczaj nie były prawdziwe, praktycznie zawsze były jak to się mówi podkoloryzowane, albo wyssane z palca. Dziennikarze szukali tylko tematów do kolejnych artykułów, nie zwracając uwagi na to, że ranią drugiego człowieka i szargają mu reputację.
Gdy obejrzałam ten wywiad, dosłownie rozbroiło mnie ostatnie pytanie:
Oprah: to dla mnie kłopotliwe pytanie, ale pozwól, że je zadam. Czy jesteś prawiczkiem?
Michael: Jak możesz zadawać takie pytania? (z wyraźnym zakłopotaniem)
Michael: Jestem dżentelmenem
[...]
Oprah: Rozumiem, że uważasz, że dama jest damą i zatem...
Michael: To jest coś bardzo prywatnego i zatem nie powinno się o tym mówić publicznie, możesz mnie nazwać staroświeckim, ale uważam, że to jest bardzo osobista sprawa.
Oprah: Więc nie zamierzasz odpowiedzieć?
Michael: Jestem zakłopotany.
Ale ten wyraz twarzy Michaela bezcenny :-)
I tu sami możecie zobaczyć, że potwierdziło się to co mawiał Michael (zresztą nie tylko on), że jeśli ktoś jest sławny to jest całkowicie pozbawiony prywatności, a dziennikarze chcą się dowiedzieć wszystkiego na jego temat.
Macaulay Culkin - aktor, który najbardziej zasłynął poprzez rolę Kevina w komedii "Kevin sam w domu" był bardzo dobrym przyjacielem Michaela, często spędzał z nim wakacje, przyjeżdżał na ranczo. Razem wyrządzali wiele psikusów innym ludziom. Jak może wiecie Mac wystąpił w teledysku Michaela Black or White i właśnie po zakończeniu nagrywania, zaplanowali zemstę na reżyserze- Johnie Landisie, który cały czas robił im psikusy, podczas nagrywania rozśmieszał ich ,gdy kręcili fragmenty do teledysku. Co tu będę mówiła, sami zobaczcie:
I tak o to, John oberwał za wszystkie kawały, które wyrządził Michaelowi i Macowi :-)
Michael w dosyć ciekawy sposób rozdaje autografy swoim fanom, oczywiście przy pomocy Maca :
A tu taka zlepianka kilku filmików z Macaulaym i Michaelem:
Do końca życia Michaela, Mac utrzymywał z nim kontakt, pojawił się w jego towarzystwie na gali rozdania nagród, podczas, której Michael otrzymał statuetkę.
I tu znów taka ciekawostka... Michael otrzymał ogromną ilość nagród, ale nie trzymał ich w swoim domu, na półce przed kominkiem, czy w specjalnym pokoju, miał całkowicie osobny dom tylko na nagrody. Nie chciał ich oglądać, ponieważ jak to mawiał nie chciał spocząć na laurach, nie dopuszczał do siebie myśli, że ma ich tak wiele i to mu wystarczy, był profesjonalistą pragnął więcej i więcej i to właśnie dlatego został najlepszym artystą wszechczasów ogłoszonym Królem Pop-u.
Mini Michael - czyli Omer Bhatti, (ur 14 czerwca 1984r. w Drammen), w Tunezji (1996r) poznał Michaela wygrywając konkurs taneczny poświęcony Królowi Pop-u, a nagrodą właśnie było poznanie gwiazdy. I tak Michael zaprzyjaźnił się z nim, a potem z jego rodziną, często spędzał z nimi święta i zapraszał ich do Neverlandu, w którym przez pewien czas mieszkali. Wiele portali plotkarskich rozpisuje się, twierdząc, że Omer jest zaginionym synem Michaela z bardzo krótkiego związku z jedną z fanek. Osobiście uważam to za absurd, ale sami oceńcie.
Dziś Bhatti jest tancerzem i muzykiem hip-hop występującym pod pseudonimem "O-Bee"