Ostatni raz Michael wykonał „Earth Song” dla publiczności 27 czerwca 1999 roku w Monachium, w Niemczech. Koncert był drugą z imprez dobroczynnych organizowanych przez Jacksona
(pierwsza odbyła się w Seulu, w Korei), pod nazwą „Michael Jackson &
Friends – An Adventure of Humanity”.Kiedy Michael śpiewa, na scenie z trzech części składany jest wielki
stalowy most. Był to specjalny punkt występu, który wcześniej
wykorzystywany był tylko raz, kilka dni wcześniej w Seulu. I ten właśnie element podczas występu zawiódł, i gdy Michael miał zostać na nim opuszczony coś zawiodło i spadł z około 18 metrów. Jak później powiedział, spadając podskoczył, co trochę zamortyzowało upadek. Wszyscy ogromnie się przerazili, bo wyglądało to strasznie, ale Michael jak prawdziwy showman dokończył piosenkę, oraz cały koncert, a dopiero po, został odwieziony do szpitala z urazem kręgosłupa, który dokuczał mu do końca życia. Potem powiedział, że w swojej głowie słyszał głos ojca, „Michael, nie zawiedź publiczności!”
W 6 minucie widać jak Michael spada
Wspomnienia kilku osób, które widziały upadek:
"Z mojego miejsca nie było widać, co się stało, dlatego dalej grałem,”
wspomina Brad Buxer. „Miałem wrażenie, że na scenie dzieje się coś
dziwnego, ale wciąż słyszałem, że Michael śpiewa. Kiedy opadł dym,
zobaczyłem, że spadł most.”
Makijażystka Jacksona, Karen Faye, powiedziała, „że jej serce stanęło,” kiedy zdała sobie sprawę z tego, co się stało.
„Najpierw zobaczyłam na scenie jedną rękę,” wspomina Karen Faye,
„później pojawiła się noga, druga ręka i druga noga… Wdrapał się na
scenę i dokończył ‘Earth Song’! Opadła mi szczęka, byłam zdumiona i
poczułam ulgę."
Organizator koncertu, Brytyjczyk Rikki Patrik, próbował później
wytłumaczyć, co się stało. „Sądzimy, że musiał przerwać się kabel, albo
coś w tym rodzaju. To było przerażające. Publiczność krzyczała i
płakała. Wszędzie biegali ochroniarze. Dla Michaela również musiało być
to przerażające. Ale udało mu się wspiąć na scenę. Chwiejnym krokiem
dotarł za kulisy, gdzie stałem i upadł na krzesło. Widziałem, że bardzo
cierpi, krwawił z tyłu głowy.
W piosence Earth Song, Michel wyraża ogromny ból i żal z powodu zniszczenia naszej planety. Gdy słucham tej piosenki to zawsze ciarki przechodzą mnie po plecach, sami posłuchajcie ile Mike przesyła nam emocji przez swój głos, jak nim świetnie manipuluje. Żałuje, że nigdy nie słyszałam tego na żywo.
Neverland był najbardziej magicznym miejscem na ziemi, a przynajmniej tak twierdzili wszyscy, którzy mieli szansę go zwiedzić. Był to "azyl" Michaela, jakby odcięta od świata magiczna kraina, w której dorośli znów mogą stać się dziećmi. Michael mógł się tam schronić przed paparazzi, dziennikarzami, a nawet fanami, którzy zawsze byli tam gdzie on (oczywiście kochał ich i chciał być z nimi, ale nie mógł od nich uzależnić całego swojego życia). Pomysł na wybudowanie właśnie tam swojego domu Michael zaczerpnął, gdy kręcił teledysk do piosenki Say Say Say z Paulem McCartneyem. Pragnął kupić miasteczko, które właśnie tam się znajdowało podczas kręcenia i tak po jakimś czasie nadarzyła się okazja i ziemia stała się własnością Michaela.
Ranczo zajmowało jedną ulicę i ze względu na to, że znajdowało się daleko od innych domów i reszty miasta miało odzielną straż pożarną (w jej remizie Michael zawsze chował prezenty na Boże Narodzenie, aby nikt nie mógł ich wcześniej zobaczyć). Miało własne mini-ZOO, wesołe miasteczko z karuzelamiikolejkami. Gdziekolwiek się nie poszło w tle słychać było muzykę nagraną specjalnie dla MJ-a.
Zapraszał tam chore i biedne dzieci z sierocińców, które mogły korzystać ze wszystkich atrakcji, jeść słodycze, popcorn lodyizanic nie musiały płacić. Michael chciał, aby chociaż raz poczuły się szczęśliwe i wolne od wszystkich kłopotów i zmartwień. Chciał się dzielić z innymi, mówił że właśnie dlatego wybudował to miejsce. Zabawa na ranczy nie miała końca, organizowane były tam bitwy na balony, które były ulubioną zabawą Michaela. MJ mawiał też, że najlepszym sposobem na pomyślne zakończenie interesów jest zaproszenie do Neverlandu.
Stacja kolejki...
Kawałek rancza z karuzelami...
Mike z jakąs dziewczynką zmierzający w kierunku głownego wejścia do domu...
Nie wiem jak wy, ale ja mam już wszystkie trzy puszki :)
W tym roku minęła 25 rocznica powstania płyty Bad, która była przełomowa dla historii muzyki i dla kariery samego Michaela. Z tej okazji Pepsi wydało limitowaną edycję puszek z Michaelem, który w dawnym czasie reklamował ich firmę.
Również na planie zdjęciowym, na którym kręcono reklamę, Michael doznał oparzenia głowy, drugiego i trzeciego stopnia. Instalacja pirotechniczna zawiodła i zapaliły mu się włosy.
Tu macie autentyczny filmik, na którym widać jak Michaelowi zapaliły się włosy
Jak prawdziwy showman, nawet w sytuacji, w której uległ wypadkowi, nie zapomniał o swoich fanach i zanim wyjechał na noszach, poprosił o swoją rękawiczkę, aby mógł pomachać ludziom stłoczonym wokół karetki.
I taka ciekawostka: W pewnym momencie kręcenia Michael poszedł do toalety, po chwili ochroniarz usłyszał z niej krzyk, szybko tam pobiegł i zapukał:
Ochroniarz: Wszystko w porządku Mike?
(drzwi się otworzyły, a ochroniarz zobaczył Michaela stojącego nad toaletą)
Michael: Upuściłem tam moją rękawiczkę (wskazując na toaletę)
Ochroniarz: Spokojnie zaraz przyniosę jakiś wieszak i ją wyłowimy.
Mike: Nie ma mowy... ( i wyciągnął ją własną ręką).
Miko Brando - wspomnienie z tego wypadku [MJPT]:
Był styczeń 1984. Nagrywaliśmy reklamę Pepsi w Shrine Auditorium w Los
Angeles. Pepsi sponsorował nadchodzącą trasę koncertową Victory -
Michaela. Michael schodził ze schodów. Byłem po lewej stronie sceny
jakieś 25 stóp dalej. Zobaczyłem ogień [na jego głowie]. Natychmiast
wskoczyłem na niego, potrząsając jego głowę, by ugasić ogień. Nie miałem
wątpliwości. Mój pierwotny instynkt nakazywał mi pomóc przyjacielowi.
Muszę nadmienić, że nie widziałem od początku, jak jego włosy ujęły się
ogniem, ponieważ mój kąt widzenia był zablokowany. On był z tyłu za
muzykami, dopóki nie wyłonił się na przód i wtedy dotarło do mojej
świadomości, co się stało. Kiedy dotarłem do Michaela zostaliśmy zwaleni
na podłogę. Bardzo krótko po tym, przybyło paru z sanitarki z prośbą,
by przygotować mu wolny pokój. Podnieśli go i wynieśli ze sceny. Wierzę,
że była karetka w rezerwie / w pogotowiu, ponieważ używaliśmy efektów
pirotechnicznych. Pospieszyli z nim do sali szpitalnej w Cedars-Sinai.
Przebywał w Cedars przez jakiś czas, później przetransportowali go do
Brotman Medical Center do miasta Culver. Brotman ostatecznie otworzył
Centrum oparzeń im. Michaela Jacksona po tym, jak Michael przeznaczył na
szpital 1.5 miliona $ odszkodowania od Pepsi.
Poszedłem do szpitala [odwiedzić MJa], ale nie tak od razu. Moje ręce
były trochę poparzone. Paru sanitariuszy opatrzyło mnie i stwierdzili,
że wszystko ze mną dobrze. Tak szybko, jak tylko mnie opatrzyli,
pojechałem do Cedars. Chciałem być z moim przyjacielem. Nie pamiętam,
jak długo przebywał w szpitalu po tym wypadku. Odwiedzałem go
kilkakrotnie i za każdym razem dziękował mi za to, że tam byłem i że
uratowałem mu życie. Wtedy naprawdę zaczęła się nasza przyjaźń.
Ten wypadek nie był czymś, co Michael rozpamiętywał, ale czasami bywały
chwile, kiedy znienacka mówił: dzięki, że tam byłeś; dzięki, że mnie
uratowałeś.' Odpowiadałem mu, że zawsze byłem przy nim, a on zawsze był
przy mnie. Pewnego dnia powiedział a ja zapomniałem o całej sytuacji
ale on powiedział dzięki ci za to.' Wiedziałem, co miał na myśli.
Także wiem, że gdyby role były odwrócone, on zrobiłby to samo dla mnie.
Na tydzień przed śmiercią Michaela, podczas prób do jego występów,
rozmawialiśmy za kulisami. Rozmawialiśmy o dzieciach, o moim synu Shane,
który uczy się w Collegium i normalnie konwersowaliśmy, aż znienacka
poprosił mnie, czy mógłbym być obecny, podczas części pirotechnicznej
jego występu. 25 lat po wypadku, Michael chciał, żebym mu towarzyszył.
Nie musiałem pytać dlaczego. Nie musieliśmy dużo mówić, to było
zrozumiałe. Krótko po tej rozmowie, poszedłem do Scotta Chase'a managera
sceny Michaela i powiedział mi, że nie ma sprawy, będę brał w tym
udział.
Oglądając teraz to nagranie, wraca do mnie mnóstwo emocji z tamtych
wydarzeń i naprawdę trudno to opisać słowami. Widziałem wcześniej
nagranie tego wypadku pod wieloma kątami / z różnych ujęć / stron, w tym
to nagranie, które ostatnio ujawniono. Tam było około 6 czy 7 kamer
nagrywających w tym samym momencie. Prawnicy Michaela pokazali mi te
nagrania, kiedy przygotowywali się do sprawy sądowej. Kiedy to
oglądaliśmy, powiedzieli mi, że miałem szczęście, że nie zostałem
zastrzelony. Byłem ubrany w zwykłe, uliczne ciuchy, a tam dookoła było
zatrzęsienie ochrony. Nie mieli pojęcia, dlaczego biegłem prosto do
Michaela Jacksona podczas nagrywania reklamy. Ale ja po prostu biegłem.
Byłem tam w ważnym momencie jego życia. Zareagowałem w sposób, w jaki
zareagowałby każdy, kto potrzebowałby pomocy będąc w kłopotach.'
Podczas tego wywiadu Oprah zadaje Michaelowi wiele pytań, na które w tamtym czasie ludzie nie znali odpowiedzi, mogli się domyślać, lub wierzyć w plotki, których codziennie przybywało, zazwyczaj nie były prawdziwe, praktycznie zawsze były jak to się mówi podkoloryzowane, albo wyssane z palca. Dziennikarze szukali tylko tematów do kolejnych artykułów, nie zwracając uwagi na to, że ranią drugiego człowieka i szargają mu reputację.
Gdy obejrzałam ten wywiad, dosłownie rozbroiło mnie ostatnie pytanie:
Oprah: to dla mnie kłopotliwe pytanie, ale pozwól, że je zadam. Czy jesteś prawiczkiem?
Michael: Jak możesz zadawać takie pytania? (z wyraźnym zakłopotaniem)
Michael: Jestem dżentelmenem
[...]
Oprah: Rozumiem, że uważasz, że dama jest damą i zatem...
Michael: To jest coś bardzo prywatnego i zatem nie powinno się o tym mówić publicznie, możesz mnie nazwać staroświeckim, ale uważam, że to jest bardzo osobista sprawa.
Oprah: Więc nie zamierzasz odpowiedzieć?
Michael: Jestem zakłopotany.
Ale ten wyraz twarzy Michaela bezcenny :-)
I tu sami możecie zobaczyć, że potwierdziło się to co mawiał Michael (zresztą nie tylko on), że jeśli ktoś jest sławny to jest całkowicie pozbawiony prywatności, a dziennikarze chcą się dowiedzieć wszystkiego na jego temat.
Macaulay Culkin - aktor, który najbardziej zasłynął poprzez rolę Kevina w komedii "Kevin sam w domu" był bardzo dobrym przyjacielem Michaela, często spędzał z nim wakacje, przyjeżdżał na ranczo. Razem wyrządzali wiele psikusów innym ludziom. Jak może wiecie Mac wystąpił w teledysku Michaela Black or White i właśnie po zakończeniu nagrywania, zaplanowali zemstę na reżyserze- Johnie Landisie, który cały czas robił im psikusy, podczas nagrywania rozśmieszał ich ,gdy kręcili fragmenty do teledysku. Co tu będę mówiła, sami zobaczcie:
I tak o to, John oberwał za wszystkie kawały, które wyrządził Michaelowi i Macowi :-)
Michael w dosyć ciekawy sposób rozdaje autografy swoim fanom, oczywiście przy pomocy Maca :
A tu taka zlepianka kilku filmików z Macaulaym i Michaelem:
Do końca życia Michaela, Mac utrzymywał z nim kontakt, pojawił się w jego towarzystwie na gali rozdania nagród, podczas, której Michael otrzymał statuetkę.
I tu znów taka ciekawostka... Michael otrzymał ogromną ilość nagród, ale nie trzymał ich w swoim domu, na półce przed kominkiem, czy w specjalnym pokoju, miał całkowicie osobny dom tylko na nagrody. Nie chciał ich oglądać, ponieważ jak to mawiał nie chciał spocząć na laurach, nie dopuszczał do siebie myśli, że ma ich tak wiele i to mu wystarczy, był profesjonalistą pragnął więcej i więcej i to właśnie dlatego został najlepszym artystą wszechczasów ogłoszonym Królem Pop-u.