Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 listopada 2012

Debbie Rowe udziela wywiadu


Debbie Rowe i Michael JacksonByło trochę doniesień że Michael jest uzależniony od środków przeciwbólowych, że jego rodzina nieskutecznie próbowała coś z tym zrobić. Widziałaś jakiekolwiek uzależnienie, kiedy byliście małżeństwem? 
Nie. Wtedy nie byłoby tam dzieci. Możecie mnie postrzegać jako matkę, która się nie interesuje, ale nie, nie. 

Ok, byłaś Debbie Rowe, zwykłą Debbie z bloku. I nagle to zainteresowanie mediów, kiedy się pobraliście, to wszystko, z czym zmagasz się od tego czasu. Jak to jest radzić sobie z czymś takim każdego dnia? 
Teraz jest trochę łatwiej niż kilka lat temu, ale na początku to było... po prostu nie do opisania. Nie oczekiwałam czegoś takiego, nie sądziłam, że to będzie taka wielka sprawa. 

Opowiedz mi o tym, co ci zrobiono. Jak zostałaś potraktowana? 
Na początku byłam śledzona i na poziomie intelektualnym wiesz, że to, czego chcą, to zdjęcie. Ale to najazd na prywatność. Wiesz tak na chłodno, aparat nie zrobi Ci krzywdy, to tylko zdjęcie. Ale to zdjęcie mojej osoby i jeśli bym chciała, żeby jakieś moje zdjęcie było w prasie, to bym je im dała. Powiedziałabym “To jest zdjęcie mnie w ciąży, proszę bardzo”. Ale wiesz... Bycie w ciąży to bardzo osobista sprawa. To coś pomiędzy mną i Michaelem. Nie pomiędzy mną i światem. Michael na scenie, to Michael na scenie, a świat... To jest ich Michael, nie mój. To nie jest mężczyzna, którego poślubiłam i z którym mam dzieci. Ludzie nie widzą tego Michaela, którego ja widzę,.. Szkoda. Ponieważ on jest takim wspaniałym... [Debbie płacze]. Jest cudownym, troskliwym człowiekiem, a nie przedstawia się go takim, jakim jest naprawdę. I to mnie bardzo wkurza. Nie ma na świecie innego człowieka, który mógłby być lepszym ojcem. I mam żal do ludzi, którzy twierdzą, że on jest złym rodzicem. Nikt nie przeczytał więcej na temat rodzicielstwa. Nikt nie praktykował tej sztuki bardziej, niż on. Bo bycie rodzicem to sztuka. Musisz zapracować na tytuł rodzica. To, że rodzisz czy zapładniasz nie daje ci automatycznie tytułu matki lub ojca, musisz sobie na to zasłużyć. Moje dzieci nie nazywają mnie mamą, bo ja tego nie chce. To dzieci Michaela. To nie oznacza, że one nie są moimi dziećmi, ale urodziłam je, bo chciałam, żeby to on był ojcem. Wierzę, że są ludzie, którzy powinni być rodzicami. A on jest jednym z nich. Nasza rodzina nie jest tradycyjna. Jeśli inni ludzie czują się z tym niekomfortowo, to wstyd, że nie są bardziej tolerancyjni. Jesteśmy rodziną. Michael i ja zawsze będziemy połączeni dziećmi. Zawsze będę dla niego, zawsze będę dla dzieci. A ludzie komentują „och, nie mogę uwierzyć, że ona zostawiła swoje dzieci”. Zostawiła? Zostawiłam swoje dzieci? Nie zostawiłam moich dzieci, one są ze swoim ojcem. Tam, gdzie powinny być. Mówię ci, on jest najwspanialszym ojcem, tak dobrze się nimi opiekuje... Zanim dziecko cokolwiek chciało, on już wiedział, co to ma być. Takie rzeczy nie są dla mnie. 

Czy chciałaś mieć dzieci, zanim poznałaś Michaela? 
Nie. 

Więc to nie było twoje pragnienie. 
Nie. To są dzieci z miłości. Pamiętam naszą rozmowę i ja powiedziałam „Pozwól mi to zrobić”. A on: „Zrobisz to dla mnie?”. A ja: „Tak, proszę, pozwól mi na to”. Zapytał, dlaczego. A ja odpowiedziałam: „Ponieważ cię kocham. Potrzeba czegoś jeszcze?”. 

Czym jest według Ciebie fascynacja? Dlaczego jest tak nieustająca? 
Jeśli mogę się wypowiedzieć na swój temat... Nie wiem, Nie wiem. Może dlatego, że to nie jest niczyja sprawa. A ludzie lubią plotkować. 

Czy Michael ostrzegł cię przed zainteresowaniem mediów? 

Tak.

I co powiedział? 
Powiedział: „Nie wiesz, do czego oni są zdolni”. A ja odpowiedziałam: „Oj, Michael, przestań. Będziemy mieli dziecko. Co jest w tym dziwnego? Będziemy mieć dziecko. Jeśli już, to jest to piękne, cudowne, wspaniałe”. Czy było w tym coś złego? No ale cóż, najwyraźniej to nie była taka prosta sprawa. 

Jak zostało to przedstawione twoim zdaniem? 
Pamiętam... Ten pierwszy okres, kiedy nikt nie wiedział. To był taki mały sekret. A ja miałam być coraz większa i większa... Pewnego razu się dowiedziałam, że zdjęcie mnie w ciąży jest warte pół miliona dolarów. Dla kogo? I po co? Czy oni nigdy wcześniej nie widzieli nikogo w ciąży? Będę wyglądała jakoś inaczej, bo to jest dziecko Michaela, a nie jakiegoś innego mężczyzny? Bycie w ciąży to bycie w ciąży. Więc to było bardzo stresujące. Było tak źle, że wzięłam tydzień wolnego z pracy i pojechałam na ranczo [Neverland]. Wtedy Michael zadzwonił i powiedział „Przyjedź do Australii”. To pojechałam. 

Były plotki, że miałaś ołtarzyk z Michaelem, że byłaś szaloną fanką, zanim się poznaliście. To prawda? 
[Debbie się śmieje]: Musze wyznać, że jako dziewczynka miałam jego plakat na ścianie, koło zdjęć Bobby'ego Shermana, Jacka Wilda i Donny'ego Osmonda. Później, w moim mieszkaniu, miałam duże prywatne zdjęcie Michaela, które zostało mi ukradzione i wylądowało na okładce jednego z magazynów, bez mojego pozwolenia. I kominek... Na kominku są świeczki. To znaczy ja miałam świeczki, zdjęcie Michaela ze mną, zdjęcie mojej siostrzenicy i siostrzeńca i zdjęcie jednego z moich psów. Więc Twoja definicja ołtarzyka chyba nie pasuje. Nie było żadnych ołtarzyków. Przykro mi. 

Co robiłaś, jeździłaś często na ranczo? Czy Michael zaczął flirtować z Tobą, no wiesz, chłopak potrzebuje dziewczyny, romans się rozwija.., 
Co masz na myśli, mówiąc flirt? 

No nie wiem, że próbował cię pocałować, czy coś. 
Ok... Nie zmierzaj w tym kierunku. Nie będziemy o tym rozmawiać. Myślę, że mamy dużo wspólnych cech osobowości, lubimy flirt, rozmowy, żarty, ale nie mogę... Nie sądzę, że mogę opowiedzieć ci o szczegółach. 

Uprawialiście seks? 
Dlaczego tak was to interesuje? Dobra, muszę ci coś powiedzieć. Kiedy te drzwi się zamykają, to jest to moja sprawa, nie twoja. To jest bardzo niewłaściwe pytanie. Więc moją odpowiedzią jest: to jest bardzo niewłaściwe pytanie. 

Ok, były doniesienia, że zapłacono ci za urodzenie jego dzieci, tak jak się płaci facetowi, który jest dawcą spermy. 
Serio? 

To prawda? 
Cóż, myślę, że byłabym w tym wypadku tak droga, że nie mogliby sobie na mnie pozwolić. Nie. Nie. 

Dlaczego się pobraliście? 
Żeby uciąć pewne tabu. Wiesz, takie, że masz dziecko bez ślubu. Dzieciom byłoby z tym ciężko. Nie powinny mieć tej etykietki, tak jak ich ojciec, któremu przyczepiono już tyle etykietek... Jeśli był jakiś sposób, by temu zapobiec i uczynić to czymś, co ludzie uznają za „normalne”... Myślę, że małżeństwo to wspaniała instytucja, kiedy ma się dzieci. Moje osobiste przekonanie jest takie, że ono nie jest konieczne, kiedy dzieci się nie ma, wtedy to tylko opcja. Po prostu niektórzy ludzie potrzebują papierka a inni nie. 

Kiedy się dowiedziałaś, że jesteś w ciąży z Princem? 
Oj, znowu pytasz o daty... Chyba zaczęłam napastować mojego lekarza, kiedy okres spóźniał mi się dwa dni. Przed Princem miałam jedno poronienie, byłam wtedy zdruzgotana. Myślałam: „Mój Boże, nie będę mieć dziecka, to straszne. Mam dopiero 38 lat, nie mogę w to uwierzyć, tak tego pragnę a to wszystko się spieprzyło”. To była jedna z tych rzeczy, które się po prostu przydarzają. A kto tam był i pocieszał mnie cały czas? Michael. 

Więc potem spróbowaliście jeszcze raz... 
O tak. 

Więc definitywnie, Prince był planowany, chciany. 
Oczywiście. Oboje dzieci. Inaczej by ich tu nie było. 

Jak Michael się oświadczył i jak odbył się ślub, czy dał ci pierścionek zaręczynowy, klękając na jedno kolano? 
Kiedy byłam w Neverland i ciągle płakałam, zapytał., czy przyjadę do Australii. A ja odpowiedziałam [Debbie udaje płacz]: „Tak”. 

Dlaczego płakałaś? 
Ludzie mnie ścigali, myślałam, że moje życie się zaraz skończy, nie wiedziałam co się stanie w przyszłości I dlaczego to wszystko miało miejsce. 

To było po tym, jak świat się dowiedział. 
Tak, kompletnie tego nie rozumiałam. Rozmawialiśmy o małżeństwie już wcześniej, ale się wahaliśmy. 

Dał Ci pierścionek? 
Debbie [uśmiechając się]: Tak. Nie przyniosłam go tutaj, bo to jest coś osobistego. Możesz spojrzeć na stare zdjęcia z tamtego okresu i na pewno gdzieś go znajdziesz. Trzymam go w domu w specjalnym miejscu. To nie jest żaden ołtarzyk, tylko specjalne miejsce. Pobraliśmy się i byłam w Australii tydzień podczas jego trasy koncertowej. Potem wróciliśmy i Michael załatwił mi ochronę, opiekunki. Wszystko stawało się coraz bardziej intensywne. Powiedział: „Tu [w mieszkaniu Debbie- przyp. tłum.] nie jest bezpiecznie, nie chcę, żebyś tu była”. Spakował moje rzeczy i przeprowadziłam się do Moorpark [miasto w południowej Kalifornii- przyp. tłum.], do dobrych przyjaciół. 

A co z miesiącem miodowym? 
On pracował! Co Ty sobie myślisz? 

Więc nie mieliście prawdziwego miesiąca miodowego. 
Ok, znowu idziemy w tym kierunku, co to jest miesiąc miodowy? Koniecznie musisz ubierać sandały dla nowożeńców... 

Ian [śmiejąc się]: Takie z obrączkami i chodzić po plaży... [Ian i Debbie wyśmiewają się tutaj z popularnego, ale uważanego za bardzo kiczowaty amerykańskiego zwyczaju, kiedy młodzi małżonkowie podczas podróży poślubnej chodzą po plaży w sandałach albo klapkach z wyrytymi na podeszwie obrączkami, gołąbkami, albo napisem „świeżo poślubieni”- przyp. tłum.] 
Byliśmy w Australii. To piękny kraj. 

Bardzo szybko się tam pobraliście.. 
Tak. 

Mieliście tam jakiegoś księdza czy pastora? 
Był urzędnik stanu cywilnego i kilku przyjaciół. To była bardzo szybka ceremonia, bo ja byłam wyczerpana, bo właśnie przyleciałam samolotem a Michael skończył koncert, a on zawsze jest po koncercie bardzo zmęczony I było “Musimy iść spać, jeszcze będziemy mieć czas”. 

Spędziłaś z Michaelem noc poślubną? 
Nie, ponieważ byłam taka zmęczona a on właśnie skończył koncert. Byłam wyczerpana, Byliśmy w tym samym apartamencie, otworzyłam drzwi i powiedziałam, że muszę iść do innej części budynku. Bo potrzebuję odpocząć, jestem w ciąży. I on wyszedł, bo było dużo ludzi w pokoju, wiadomo, ludzie po imprezach zawsze siedzą. Więc ja wyszłam z jego asystentką i poszłyśmy do innej części hotelu, gdzie mogłam odpocząć 

Więc to było prawdziwe małżeństwo? Nie dzieliliście nigdy sypialni, nie spaliście w jednym łóżku, skonsumowaliście związek? 
To bardzo niegrzeczne pytanie. To, co dzieje się miedzy mną i moim mężem za zamkniętymi drzwiami, to nasza sprawa. Nie wiem, jak mam to przekazać, by było bardziej zrozumiałe. Wiesz... To coś pomiędzy mną i Michaelem. Jeśli tam by byli inni ludzie... To pewnie tabloidy by napisały, że to orgia. Jeśli mielibyśmy tam [w łóżku] innych ludzi, to temat by był otwarty do dyskusji. Oficjalnie mogę ci tylko powiedzieć, że zostawałam u niego na noc. I że oglądaliśmy w łóżku razem telewizję... Wiesz co jest moim zdaniem najlepszą rzeczą? Gdy kogoś kochasz, to nie budzisz się czasem w środku nocy i nie patrzysz na tą osobę? I widzisz to piękno... Mam na myśli ten spokój, to, jaki ten ktoś naprawdę jest. Nie widać tego w ciągu dnia, w pośpiechu. I ja potrafiłam tak siedzieć i patrzeć na niego godzinami. Bo to dawało taki spokój. 


Michael i dzieciWięc opowiedz mi o narodzinach swojego pierwszego dziecka. 
 Debbie [uśmiechając się]: Będzie wiele kontrowersji w związku z tym. Tam... Jest dużo pracy. I znów: musisz zrozumieć, że nie zrobiłam tego, żeby być matką. Ludzie, którzy chcą być matkami, czekają na to z utęsknieniem, o mój Boże. Byliśmy bardzo podekscytowani, Michael oczywiście o wiele bardziej podekscytowany niż ja. Taki był podniecony, kiedy miałam skurcze. I... Był tam! Mieliśmy filmy, muzykę... Był tam 24h na dobę. Bardzo przeklinałam, za każdym razem, jak chciałam rzucić jakieś przekleństwo, Michael ubiegał mnie, przekręcając znaczenie wyrazów. 

Och, on nie lubi przeklinania. 
Nie uważał, by było konieczne, jeśli są inne wyrazy. Ale był tam przez cały czas. Trzymał mnie za rękę, głaskał po głowie... Chyba raz się zrzygałam... Byłam taka zawstydzona, a on powiedział: „Przestań, jest dobrze, jest pięknie, cudownie”. Powiedziałam „Ja umrę”. A on: „Nie, nie umrzesz, jest wspaniale”. Potem spojrzeliśmy na siebie i zadecydowaliśmy o przebiegu porodu. Środki znieczulające otępiły mnie trochę. „Dajcie mi epidrol” [epidrol- środek używany podczas znieczulenia do porodu- przyp. tłum.]. A potem... Urodził się Michael [Prince], była druga faza porodu [ta, przy której widać główkę dziecka- przyp. tłum] i Michael wtedy powiedział: „Tak, on tu, jest, to jest takie piękne”. Mając medyczne podejście, to niemożliwe, krew i to wszystko, przykro mi. Powiedziałam: „Michael, ja nie mam takiego podejścia jak ty, to nie może być takie piękne”. On był wzruszony do łez. I wtedy jego syn się urodził. A ja spojrzałam mu [Michaelowi] w twarz... [Debbie zaczyna płakać i mówi do Iana i operatora kamery: „Pogadajcie sobie chwilę sami]. Nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego. To właśnie było dla mnie wspaniałe. Widzieć wtedy ten jego wyraz twarzy, Przeciął pępowinę i lekarze zabrali Prince'a. A Michale wciąż przychodził do mnie i pytał, czy wszystko ze mną w porządku, czy dobrze się czuję. Powiedziałam: „Tak, jest dobrze”. I wiesz, najlepszy prezent od opiekunek, które zawsze trzymają wszystko w tajemnicy... Nie pamiętam tej całej choreografii wychodzenia ze szpitala, w końcu wszyscy wyszliśmy i nie było kontaktu z Michaelem. Był ze swoim synem. „Jak się wszyscy czują?”. „Dobrze”. I wszyscy pytali „Jak się czują ojciec i dziecko?”. „Ojciec i dziecko czują się dobrze”. To było właściwe. 

Miałaś jakieś wahania wobec tego, że Twoje dziecko wychowuje się na ranczu z Michaelem? 
Nie, dlaczego miałabym mieć? To ma być jakiś sarkazm? My mówimy o niebie... Widziałeś ranczo? 

Nie, nie. 
To miejsce najbliższe nieba, jakie można sobie wyobrazić. Bo gdzie prócz nieba ciągle ktoś będzie zwracał na Ciebie uwagę, nie mam na myśli takiej wykwalifikowanej opieki, ale taką wynikającą z miłości. Upewniał się, że wszystko jest w porządku. Tam było cicho, można było odpocząć. Jeśli byś czegoś potrzebował, to to było wykonywane. 

Nie brakowało Ci bycia z rodziną tam, żebyście byli tam we trójkę, nie mieszkałaś tam... Brakowało Ci bycia częścią tego? Bycia mamą? 
Muszę ci przedstawić mój pogląd na bycie matką. Myślę, że już to zrobiłam, pewnie się powtarzam, ale wyjaśnię to, w co wierzę,. Musisz zapracować na tytuł rodzica. My jesteśmy rodziną. Nie jesteśmy jednak konwencjonalną rodziną. Nie taką, jak rodzina Ozzy'ego Osborne'a. Wszyscy sobie myślą [o nas] „co za dysfunkcyjna rodzina”. On [Osborne] jest prawdopodobnie jednym z najbardziej kochających ojców, tak jak Michael. Oboje stawiają rodzinę na pierwszym miejscu. Ludziom trudno w to uwierzyć, nie wiem czemu. Tylko dlatego że nie mieszkacie w tym samym miejscu, nie jecie tego samego jedzenia, o tej samej porze, przy tym samym stole, nie jesteście rodziną? Nie jestem w tradycyjnej rodzinie. Większość ludzi na świecie nie funkcjonuje w czymś, co postrzega się jako idealną rodzinę, Tacy ludzie [mający perfekcyjne rodziny] oczywiście też są, dobrze dla nich. To trudne. Ja mam ogromny szacunek do ludzi, którzy są rodzicami. Myślę, że to najtrudniejsza w życiu rzecz. Jeśli musiałabym być rodzicem, to tak, byłabym. Ale mam wybór i moim wyborem jest obserwowanie, jak dzieci wychowywane są przez swojego ojca. Jakbyś popatrzył na niego [Michaela], na nie [dzieci], na ich twarze... Nigdy nie zmieniłabym zdania. Nic nie zrobiłabym inaczej. Dla mnie to wszystko jest dobre, właściwe. 

 Kiedy nadeszła ta decyzja żeby mieć Paris, prawie zaraz po narodzinach Prince'a, byłaś gotowa to zrobić? 
Tak, powiedziano nam, że powinniśmy poczekać, pewnie zawsze jest jakiś sugerowany czas czekania, ale latałam wtedy często do Paryża i od tego miejsca dostała imię- tam została poczęta. Mówimy tu o imionach. Ktoś zaproponował: nazwijcie ją Michael. Nie, nie można nazwać jej Michael, to dziewczynka. Mnie się to podobało, uważałam, że Michael byłoby fajnie, ale on powiedział nie. I zaproponował Paris Michael. A ja powiedziałam: chciałabym, żeby miała też imię po twojej matce. Więc jest Paris Michael Katherine. I nazywamy ją małą księżniczką. 

A Prince dostał imię po dziadku Michaela. 
Tak. 

Cieszyłaś się, że to będzie dziewczynka? 
Tak, zdecydowałam się na ciążę drugi raz. To fajna rzecz! 
 
Mieć dziewczynkę i chłopca?
Debbie Rowe i Prince
Nie, być w ciąży [Debbie się śmieje]. Tak, wiesz co, jak już się ma i syna, i córkę, to już potem można mieć nawet 11 chłopców, ale wszystko zaczęło się pogarszać... 

Z każdym dzieckiem było coraz więcej zainteresowania... 
Tak, więcej zainteresowania, coraz więcej zainteresowania i to było... Powiedziałam: „Bardzo cię kocham, ale już nie mogę..” 

Poradzić sobie z tym. 
Nie, nie poradzić sobie z tym, nie chodziło o dzieci, tylko o media. Wiesz, za każdym razem kiedy coś się stanie, to wyląduje w głównych newsach... To byłoby dla mnie straszne. Nawet, jeśli coś się nie wydarzyło albo było przekręcone, to to było zbyt stresujące. A ja po prostu... Nie mogę powiedzieć, że nie chciałam odejść, ale chciałam wyjść z centrum uwagi, być na peryferiach tego, na zewnątrz. 

Cóż, jedna rzecz, która wydarzyła się podczas narodzi Paris... Czy było łatwiej niż podczas porodu Prince'a? 
Myślę, że Michael był przytłoczony, kiedy Prince się urodził, przez to całe doświadczenie. Kiedy rodziła się Paris, był w stanie bardziej sobie z tym poradzić, chłonąć to. Kiedy się urodziła, powiedział: “O Boże, ona jest taka piękna”, dotknęliśmy jej główki I on był w stanie bardziej się tym zająć, bo nie było lekarzy, którzy mówili “O, to dziecko Michaela, musimy się starać”. To był bardziej zwyczajny poród. A on mówił “O mój Boże, to jest takie piękne”. Nigdy nie zapomnę tego zdania i sposobu, w jaki je wypowiedział. 

Tabloidy miały wrażenie, że wraz z narodzeniem Paris... Napisali, że Michael porwał nowo-narodzoną Paris jeszcze z łożyskiem, wprost z porodówki i uciekł do domu. 
Jak się porywa własne dziecko? Nie zostawił żądania okupu, więc mam wątpliwości, czy to było porwanie. 

Ian [śmiejąc się]: Uciekł i zostawił cię tam. Prawda? 
Debbie: Raczej nie mogłam wyjść. Miałam kroplówkę z epidrolem, nie mogłam się ruszać. Co miał zrobić? Pewnie, że zabrał dziecko. 

Więc nie chciałaś być z córką po urodzeniu? 
To był ich czas. Wiesz, czas kształtowania się więzi. Było dla mnie bardzo ważne podczas obu ciąż, żeby dzieci znały głos Michaela. Więc zrobił nagrania. Nie wiem, co na nich było, to sprawa pomiędzy nim i dziećmi. W nocy przed pójściem do łózka brałam słuchawki, zakładałam je na brzuch i czytałam sobie przez jakieś pół godziny czy 45 minut. Kiedy nagranie się kończyło, odkładałam sprzęt na nocny stolik i szłam spać. No i one rozpoznawały jego głoś w momencie, gdy go usłyszały po raz pierwszy. A te pierwsze momenty, dni po urodzeniu, są najważniejsze. Myślę, że nie każdy rozumie, że to nie jest czas dla wszystkich, to jest czas dla dzieci i rodziców. Każdy chce przyjść i zobaczyć dziecko. Wiesz, to jest najazd na prywatność. A to jest specjalny czas dla dziecka i rodzica. 

Wiem, że Michael chciał więcej dzieci, w końcu ma teraz trzecie. Był zmartwiony, że Ty już nie chciałaś? Chciał mieć jeszcze z Tobą dzieci? 
Nawet jeśli... To był na tyle rozsądny, żeby nie wywierać na mnie presji. Nigdy nie chciał tego, o czym ci powiedziałam [jedenastu chłopców]. Dzięki ci kochanie! To było dla nas obojga bardzo emocjonalne. Myślę, że to trochę zmieniło nasza przyjaźń. Ja z niej chyba zaczęłam trochę odchodzić. Ale to nie on sprawiał, że tak myślałam, on mnie rozumiał. Wiedział, że jeśli będzie mnie potrzebował, ma do mnie dzwonić. 

Chciałaś jakoś wrócić do normalnego życia. 
Tak, myślałam, że to będzie możliwe. 

Chciałaś znów chodzić na randki, mieć innych mężczyzn? 
Nie. Jemu trudno dorównać. Wiesz, kiedy ktoś tak o ciebie dba, nawet na poziomie przyjaźni, to trudno, żeby ktoś inny mu dorównał. Wiesz, wciąż go kocham... Nie mam pragnienia, by szukać kogoś innego. Nikt go nie zastąpi. 

Jak często widujesz teraz dzieci i Michaela? 
Mam na to stałą odpowiedź. Że nie widuję. Bo jeśli powiem, że tak, to wtedy od razu padną pytania „jak często?”, „co robicie?”. Więc oficjalna odpowiedź jest: nie widuję. 

Nie widujesz ich? 
Bo nie chcę pytań, które są najazdem na moją prywatność. Przykro mi. 

Ok. 
Wiem, że możesz zapytać mnie o co chcesz, ale ja muszę postawić granicę w pewnych miejscach, bo to moja sprawa. To moja rodzina I jestem tutaj bardzo egoistyczna. 

Więc czy mogę zapytać tak: czy oni są wciąż częścią twojego życia? 
Znów, musiałbyś zapytać ich samych, znów rozmawiamy o mojej rodzinie. Oczywiście mam pewien wpływ, ponieważ ich twarze są wciąż zakryte. To była moja prośba, nie jego. Michael jest bardzo dumny ze swoich dzieci. To ja jestem tą osobą, która się o nie obawia. To ja widziałam pogróżki. Że ktoś je zabierze. Nie. Nie. Wszystko musi być zrobione, by temu zapobiec. Nie ma nic bardziej przerażającego niż patrzenie na kartkę, na której ktoś grozi, że je zabierze. I ja powiedziałam „jak ja bym miała ubierać chustki, żaden problem. Udawajmy, że to Halloween". Myślę, że Michael da im możliwość poradzenia sobie z tym. Jestem pewna, że któregoś razu powie do dzieci: „Chcecie wciąż ubierać chusty?”. Ja będę miała natychmiastowy zawał serca, ale on nie jest kimś, kto by zmuszał dzieci do robienia czegoś, czego nie chcą. Nie jest takim typem rodzica. W ogóle. I ja naprawdę nie rozumiem, czemu wszyscy się na tym skupiają. Czy to ma coś wspólnego z modą? Chustki nie pasują do reszty? Popracujemy nad tym. Ktoś powiedział coś o nim, że karmił dziecko, to małe, nowonarodzone a ono miało zakrytą twarz. Czym się to różni od sytuacji, kiedy matka karmi swoje dziecko zakrywając siebie albo dziecko podczas karmienia piersią? To straumatyzuje dziecko? Nie widziałam żadnych raportów na ten temat, że przykrywanie twarzy dziecku straumatyzuje je. 

Jaką przewidujesz przyszłość dla swoich dzieci? 
Szczęśliwą. Nie będą nieszczęśliwe. 

Myślisz, że będą w stanie przystosować do świata, jeśli żyją w tak niekonwencjonalny sposób? Nie z powodu samego Michaela, ale z powodu ochrony, prześwietlania jego życia? Nie martwisz się o to? 
Znów, myślę, że kiedy przyjdzie czas, będą w stanie zrozumieć, o co chodzi. Znają swojego ojca. Wiedzą nawet, czemu tutaj są. Dlaczego przyszły na świat. On nie ma tradycyjnego życia, jak więc można wymagać, by miał tradycyjną rodzinę. Wiesz, mamy swoją rodzinę i to działa. I mam żal do ludzi, którzy mówią inaczej. 

Czy jest coś, za czym tęsknisz w związku z małżeństwem? 
Michael bardzo dobrze się mną zaopiekował.. Chyba nie, to nie było tradycyjne małżeństwo... Brakuje mi bliskości, takiej zwyczajnej. Bycia bliżej połaczonym. Choć w sumie jak ma się dzieci... Wiesz, gdyby nie te całe media, na zawsze byłabym jego żoną, chyba że to on by się mną jakoś znudził. 

Więc to tak naprawdę był twój pomysł, żeby to zakończyć. 
Tak, mój. Ale to nie było zerwanie, “jesteśmy kwita”. Nienawidzę tak tego nazywać [rozstaniem], bo ludzie sobie wtedy myślą “no tak, rozwód, o to chodziło”. A to było: “Proszę, ja muszę... Nie mogę już, proszę...”. Wiesz, dzieci mają nianię, która jest fantastyczna. Wspaniała dziewczyna. Więc mają ten kobiecy model. Jest tyle matek, które nazywa się mamami, ale nie powinno się tego robić. A ci ludzie, którzy przychodzą i mnie atakują, powinni raczej popatrzeć na osoby, które podjęły rolę rodzica, a nie są w stanie jej wykonywać. Michael wykonuje obie te role bardzo dobrze. Te dzieci nie mogą być kochane bardziej, niż są, nie ma takiej opcji. 

W czasie swojej kariery Michael zawsze otaczał się chłopcami jako przyjaciółmi, prawda? 
Tak, chłopaki zadają się z innymi chłopakami. 

Czy kiedykolwiek radziłaś mu, by tego nie robił, bo może to nie wyglądać dobrze dla reszty świata? 
 Nie jestem jego matką. Nie widzę w tym nic niewłaściwego. Jak ludzie by na to patrzyli, gdybym to była ja albo ty? To coś nieodpowiedniego? Nie wolno tak robić? Cóż, jestem zaskoczona, skąd ludzie wyciągnęli takie kategoryczne stwierdzenie, że to jest niewłaściwe. Tak się stało, ponieważ oni mają jakieś złe pierwotne założenia w związku z tą sprawą, a te założenia są całkowicie błędne. Koniec, kropka. 

Nie obawiasz się, że dzieci wciąż z nim są, pomimo tych plotek? 
On jest ich ojcem, a nie pedofilem! 

Uważasz, że nigdy by im nic nie zrobił... 
Oczywiście, że nie! Ani swoim dzieciom, ani też żadnym innym. Za wyjątkiem, by im pomóc, jeśli by tego potrzebowały. Jeśli mógłby zrobić coś, co uczyniłoby ich życie lepszym, żeby mniej bolało, żeby uczynić ich życie bardziej znośnym, nawet na minutę, to on by to zrobił. Ale nigdy nie skrzywdziłby dziecka. Mam dość słuchania tego. Bo czy możemy znosić już te kłamstwa tak długo? A ja już doszłam do ściany. I dlatego robię ten wywiad. Mam dość tych kłamstw. Mam dość tego gówna. 


Debbie Rowe i Michael Jackson
źródłoMJPT najlepsze forum dla fanów Michaela Jacksona. Polecam.

piątek, 2 listopada 2012

Niezrozumienie

"Dlaczego po prostu nie powiesz ludziom, że jestem kosmitą z Marsa? Powiedz im, że jem żywe kurczaki, a o północy odstawiam taniec voodoo. Uwierzą we wszystko, co powiesz, bo jesteś dziennikarzem. Ale jeżeli ja, Michael Jackson, powiedziałbym: Jestem kosmitą z Marsa, jem żywe kurczaki i odstawiam taniec voodoo o północy', ludzie mówiliby: 'Człowieku, ten Michael Jackson to świr. Jest totalnie stuknięty. Nie można wierzyć żadnemu słowu, które wychodzi z jego ust." -Michael Jackson w wywiadzie z 1995 
Michael Jackson płacze
Ile prawdy i niezrozumienia jest zawartych w tym cytacie. Michael znakomicie to opisał, pokazał nam jak łatwo potrafimy wyrobić sobie o kimś zdanie i mieć wszystko gdzieś czy to prawda czy jednak nie. W jego przypadku połowa ludzi na świecie uważa, że jest świrem i dziwakiem, a druga go kocha, bo potrafiła dotrzeć do jego głębi i go zrozumieć, ja znajduję się w tej drugiej połowie, ale nie uważam się za osobę, która poznała Michaela jak to się mówi na wylot, staram się ciągle dowiadywać czegoś nowego na jego temat, z dnia na dzień coraz bardziej go kocham i tęsknię :(

Wiecie mam nadzieję, że Bóg przyjął jego dobre i pełne miłości serduszko do nieba, bo taki człowiek na nic innego nie zasługuje jak na spokój, radość z dala od tych wszystkich plotek i bólu, który wyrządził mu świat.
Michael Jackson z Jezusem
 Michael Jackson z Bogiem


poniedziałek, 29 października 2012

Elizabeth o Michaelu

Elizabeth Taylor
 16 stycznia 2001 roku, gość specjalny i żywa legenda Elizabeth Taylor udzieliła wywiadu Larry’emu King. Elizabeth opowiadała o swoim niezwykłym życiu i karierze. Larry zapytał ją o jej przyjaźń z Michaelem Jacksonem.

Larry King:  Przyjaźń z Michaelem Jacksonem
ELIZABETH: T ak?
Larry King:  Jak? Jak to się zaczęło? No mam na myśli, że ty wydajesz się być całkowicie inna.
ELIZABETH:  Nie! Dlaczego tak mówisz?
Larry King:  Po prostu ty wydajesz się być całkowicie inna. On jest bardzo nieśmiały ...
ELIZABETH:  Nie. Oboje byliśmy dziecięcymi gwiazdami.
Larry King:  OK.
ELIZABETH:  Nie mieliśmy dzieciństwa, żadne z nas. Byliśmy wychowywani przez prywatnych nauczycieli. Nie mieliśmy dzieci w naszym wieku, żeby bawić się, czy nawiązywać kontakty. Cały czas występowaliśmy. On był na scenie, ja byłam w…
Larry King:  Na ekranie.
ELIZABETH:  ... studiu filmowym. Wracaliśmy do domu. I, w moim przypadku, uczyłam się mojej kwestii, odrabiałam moją pracę domową, wstawałam wcześnie rano. Wychodziłam na boisko do polo, gdzie ustawili 40 płotków i żeby wyładować trochę energii, jako mała dziewczynka zaliczałam 40 skoków, zanim poszłam do pracy.
Larry King:  I on miał podobne życie, w pewnym sensie. Musiał wstać i jechać autobusem wszędzie tam, gdzie udawali się na kolejny koncert, albo ...
ELIZABETH:  Tak i rozładowywał swoją energię tańcząc.
Larry King: Jednak my nie – my znamy ciebie. Spójrz na siebie. My nie znamy Michaela, prawda?
ELIZABETH:  Nie.
Larry King:  Czego nie wiemy o nim, co powinniśmy wiedzieć?
ELIZABETH:  On jest taki czuły. On jest taki współczujący. Jego boli, dosłownie ból innych cierpiących ludzi. Jeśli są – przykładowo – przymierające głodem dzieci w tym kraju, w Indiach, w Afryce ...
Larry King:  On to czuje. To nie jest tylko. ..
ELIZABETH:  On wychodzi naprzeciw. Byłam z nim na Dalekim Wschodzie. I on mówi: "Opuść okno! Opuść okno!" Wyciąga ręce i po prostu dotyka twarzy dziecka. Och, piękna sprawa i on po prostu chce dać temu dziecku wszystko, swoje życie. Dałby mu wszystkie swoje pieniądze, gdyby tylko mógł, a samochód jedzie dalej. I on się odwróci: Och, spójrz na to dziecko.
Larry King:  Przerywamy i zaraz wracamy z Elizabeth, Elizabeth ...
ELIZABETH:  Jaka – jaka to dusza!
Źródło MJTranslate.com

czwartek, 25 października 2012

Mam go !

Dzisiaj weszłam w posiadanie edycji deluxe bad25. Chciałam się wam pochwalić, że kupować jej nie musiałam, ponieważ wzięłam udział w konkursie na facebooku i ku mojemu zaskoczeniu wygrałam :D
bad25 deluxe
W tym konkursie wzięłam udział:
 Złodzieje Dźwięku mają również swoje konto na facebooku, oraz więcej filmików.

Chciałabym również podzielić się z wami (fanami Michaela) wszystkim tym co napisałam, mam nadzieję, że moja wypowiedź - troszkę długa :P dotrze do waszych Michaelowych serduszek :), a wszyscy ci, którzy Michaela nie lubią i nie są do niego przekonani, zrozumieją dlaczego tak wielu fanów go kocha :

Moja odpowiedź na konkurs :
 Jeśli chcemy dowiedzieć się dlaczego Michael był tak wybitnym artystą to najpierw musimy zrozumieć całość jego istoty, dotrzeć do jego głebi. Geniusz MJ-a tkwił w jego prostocie i wielkiej wrażliwości. Potrafił wywoływać ogromne emocje, w jednym momencie stawał na scenie, a publika szalała i mdlała na sam jego widok, zaś za chwilę leciały pierwsze nuty Man in the mirror i wszyscy unosili wysoko w górę zapalniczki, aby chodź w taki sposób połączyć się z piosenką Michaela i falą emocji, które przez niego przepływały. Potrafił wprawić publiczność w trans, tańcząc Billy Jean, jakby wszystkich hipnotyzował, sprawiał, że te ruchy wydawały się dziecinnie proste, chociaż wymagały wielkiego wysiłku i godzin poświęconych treningowi. Sam stworzył swój styl, był jedyny w swoim rodzaju. Bo czy ktoś inny wchodząc na scenę miał na sobie białą rękawiczkę, szpiegowski kapelusz, czy śnieżnobiałe skarpetki? Sam zapracował na swój sukces i wykreował swoją osobowość i styl, do dzisiaj gdy zobaczę biała rękawiczkę czy kapelusz od razu myślę o Michaelu. Pracował od piątego roku życia przez co stracił dzieciństwo, ale to nauczyło go profesjonalizmu, sam dbał o swój sukces, nigdy nie oddawał niedokończonych piosenek, czasem w trakcie nagrywania całkiem zmieniał tekst, mogło to irytować, ale właśnie dzięki temu te utwory później szczytowały na pierwszych miejscach list przebojów. Jego Thiller do dziś i pewnie jeszcze na długo zostanie najlepiej sprzedającą się płytą wszech czasów, Pamiętam, oglądałam kiedyś jak podczas jednego z koncertów śpiewał Earth Song (piosenkę, która oddaje jego żal do zniszczonej planety, chciał przez nią uświadomić ludziom jak jest dla nas ważna), był uniesiony bardzo wysoko na czymś w rodzaju mostu, gdy miał zostać opuszczony coś zawiodło i spadł. Z trudem się podniósł, ale dokończył koncert po czym został odwieziony do szpitala z urazem kręgosłupa, który do końca życia dawał się we znaki. Nie chciał zawieźć publiczności, mawiał, że show musi trwać bez względu na wszystko. Taki był właśnie Michael, nawet w takiej sytuacji bezgranicznie poświęcił się dla swoich fanów i nie chciał ich zawieźć. Był po prostu geniuszem, który nigdy nie osiadł na laurach, pragnął więcej i lepiej. Był ekscentryczny, jego wygląd na przestrzeni lat zmieniał się, za co ciągle był atakowany i wyśmiewany przez brukowce i strony plotkarskie. I taką właśnie cenę przyszło mu zapłacić za te piękne piosenki i fenomenalne koncerty. Już nie mówiąc o niesłusznych oskarżeniach o molestowanie, Michael pomagał a nie robił krzywdę, ale ludzie zrobią wszystko dla chęci zysku, nawet zmieszają z błotem człowieka, który tylko pragnął nieść dobro i uszczęśliwiać. Wspaniałe było to w Michaelu, że w pewne chwili był profesjonalistą i showmanem,  tańczył na scenie dla kilkunastu tysięcy ludzi, a w drugiej toczył bitwę na balony z wodą lub zwiedzał Disneyland. Kocham go za to, że na zawsze pozostał dorosłym mężczyzną z duszą dziecka, płaczącym nad losem chorych dzieci. Uważał, że to właśnie one ze wszystkich istot na ziemi powinny cierpieć najmniej, dlatego stworzył Neverland by chodź raz mogły poczuć się szczęśliwe i wolne od zmartwień. Poprzez swoje piosenki przekazywał ludziom swoje uczucia i emocje, posłuchajcie na przykład Man in the mirror, The lost children, We are the world czy Eatrh song, mi osobiście chce się płakać, a głos Michaela całą mnie przenika, gdy słyszę ile on przekazuje nam siebie. I ogarnia mnie straszliwy smutek, gdy myślę o tym jak ważne dla niego było This is it wszystkie próby i jak wiele włożył serca w przygotowania, pragnął zrobić show jakiego nikt nie widział, ale nie zdążył, już nigdy nikt nie zobaczymy tego co chciał nam przekazać. Mike jest jedną z ważniejszych osób w moim życiu, bardzo żałuję, że nie mogłam nigdy zobaczyć go na żywo, ale zawsze będzie dla niego miejsce w moim sercu, nigdy o nim nie zapomnę. Kocham cię Michael i bardzo tęsknię, mam nadzieję, że tam u góry jest ci dobrze i że patrzysz na nas wszystkich i jesteś dumny, że twoje dzieło przetrwało.
bad25
bad25
bad25

piątek, 19 października 2012

Zespół i utrata dzieciństwa

Czyż to zdjęcie nie jest świetne?
 Więc zacznijmy od początku...
Michael urodził się jako siódme z dziewięciorga dzieci Katherine i Josepha Jackson, w Gary w stanie Indiana. Nie należeli do bogatych ludzi, ojciec pracował w stalowni, a mama głównie zajmowała się domem i dziećmi. Wszystko zmieniło się, gdy Jermaine, Marlon, Jackie, Tito i oczywiście Michael wstąpili do The Jackson 5 (W chórkach często występowały Janet i La Toya). Rodzice zauważyli, że Michael ma talent, gdy mając ponad rok, tańczył w łazience do rytmu pralki.
The Jackson 5
The Jackson
Menagerem został ich ojciec i to on dbał o przygotowania i występy zespołu. Grupa występowała najpierw w klubach ze striptizem, co źle wpływało na chłopców, a w szczególności na Michaela, który źle wspomina tamten okres czasu. Za wcześnie dowiedział się o sprawach związanych z życiem dorosłych co odbiło się na jego przyszłości. Również ciężkie do zniesienia dla niego było to, że ojciec cały ich czas wypełniał próbami i nagraniami, chłopcy nie mogli się bawić, Mike najczęściej wspominał o tym jak siadał przy oknie w wytwórni, dla której wówczas pracowali (Motown) i płakał widząc bawiące się dzieci, chciał pójść i pobawić się z nimi, ale nie mógł. Ojciec za złe zaśpiewanie, lub za pomylenie kroków bił chłopców, którzy występując potem na scenie musieli zrobić wszystko idealnie, MJ mówił, że to było ciężkie do zniesienia. Jednocześnie wiele razy powtarzał, że to dzięki ojcu zaszedł tak daleko, bo to on nauczył go profesjonalizmu. Jednak zawsze ojciec był mu bardzo daleki, mawiał, że chciałby go lepiej poznać, nie wiem czy zauważyliście, ale Michael na swojego ojca nie mówi tato tylko Joe, bo tak właśnie kazał się do siebie zwracać.
Ale tak na dobrą sprawę to właśnie Michael był największą duszą zespołu, to jego taniec i obycie ze sceną (jakby tańczył i śpiewał od urodzenia) przyciągały tłumy fanów. Po nagraniu "I Want You Back" grupa stała się sławna na cały świat, nagrali płyty, nowe single i jeździli w trasy. Podczas tras zatrzymywali się w hotelach. Michael kiedyś opowiadał, że jego bracia po koncertach zapraszali fanki do pokoju, a on ukryty pod łóżkiem, lub udający, że śpi widział i słyszał wszystko co się tam wyprawiało, za szybko dowiedział się czym jest seks.
Wytwórnia Motown zyskała bardzo dużo na The Jackson 5, ale grupie nie podobało się wiele rzeczy z nią związanych, dlatego postanowili odejść. Niestety Jermaine ożenił się z córką prezesa Motown i nie mógł zrezygnować. Dlatego jego miejsce zajął Randy, a zespół zmienił nazwę na The Jackson.
The Jackson 5

Fragment wywiadu z ojcem Michaela, w którym ten przyznaje się do bicia dzieci i ujawnia co nim kierowało:  
OPRAH: Czy myślisz, że on (Michael) się ciebie bał?
JOSEPH: Nie sądzę, że się mnie bał. To czego się bał, to że zrobi coś źle i że go za to ukarzę, ale nie biłem go. Nigdy nie biłem Michaela, tak jak media próbowały to pokazać. To nigdy nie miało miejsca, ale...
OPRAH: Powiedział mi - wiesz, w tym wywiadzie, który z nim robiłam w 1993 roku - powiedział mi, że go biłeś.
JOSEPH: Cóż, cieszę się, że był wychowany w taki sposób, że lubiono go na całym świecie. Mógł skończyć jak inne dzieciaki z Gary, albo martwy albo jako narkoman w więzieniu czy coś.
OPRAH: Więc ustalmy tę jedną rzecz. Byłam wychowana... - byłam bita jako dziecko, bo taka była kultura. W taki sposób byliśmy wychowywani, więc czy to też był sposób, w jaki ty wychowywałeś swoje dzieci?
JOSEPH: Biciem czy dawaniem lania(**)?
KATHERINE: To to samo.
OPRAH: To jest jedno i to samo, jeśli kończy się tym, że masz pręgi na plecach.
JOSEPH: To nie brzmi dobrze, kiedy mówisz "bicie"(**).
OPRAH: Rozumiem. Masz problem ze słowem "bić"(**), tak?
JOSEPH: Przyznam ci rację, jeśli użyjemy słowa "dawać lanie"(**).
OPRAH: Jeśli użyjemy słowa "dawać lanie"(**).
JOSEPH: Tak.
OPRAH: Więc jakich środków używałeś, aby zdyscyplinować swoje dzieci?
KATHERINE: Równie dobrze możesz się przyznać. To był sposób, w jaki czarni ludzie wychowywali swoje dzieci.
OPRAH: Tak. Tylko was pytam. Ty możesz mi odpowiedzieć, prawda? Czy używał czy nie...
KATHERINE: Używał pasa. Tak.
OPRAH: Używał pasa. Aha.
KATHERINE: Tak było. Używał pasa.
OPRAH: Pozwól, że cię zapytam. Wiedząc to, co wiesz dzisiaj, czy postąpiłbyś inaczej? Czy myślisz, że byłbyś innym ojcem?
JOSEPH: Karałem ich, używając paska czy czegoś, gdy zrobiły coś źle. Trzymałem ich z dala od kłopotów i z dala od więzienia. Moje dzieci nigdy nie były w więzieniu. Dziewięcioro dzieci nigdy nie było w więzieniu.
OPRAH: To dobrze. Halo. To dobrze.
JOSEPH: I to jest wspaniałe.
OPRAH: Czy żałujesz tego lania pasem swoich dzieci?
JOSEPH: Nie, nie żałuję.
OPRAH: Nie żałujesz tego.
JOSEPH: Nie, ponieważ to utrzymało je z dala od więzienia, i dobrze je wychowałem, i to były dobre dzieciaki na całej linii.

wtorek, 16 października 2012

Bielactwo i opercje plastyczne

Fragment wywiadu przeprowadzonego przez Oprah z matką Michaela Katherine. W tej części wywiadu mama Mika mówi o jego pierwszej operacji, jak i o następnych oraz o "wybieleniu się" z powodu choroby.
[...]
O: Pamiętam, gdy przeprowadzałam z nim wywiad w 1993 roku, gdy robiłam "Dookoła świata z Michaelem Jacksonem - na żywo" i byłam bardzo zestresowana. Jedyna rzecz, co do której się nie zgadzaliśmy to to, że on nie chciał, abym pokazała w programie jego zdjęcia z czasu, gdy był nastolatkiem.
K: Ponieważ zaczął się zmieniać.
O: Zaczął się zmieniać i powiedział, że nie lubi siebie...
K: ...w młodzieńczym wieku...
O: ...w młodzieńczym wieku. Wydawało mu się, że jest... "Bo nie chcę pokazywać tego, bo...", mówię "Dlaczego? Musisz pokazać te zdjęcia", a on powiedział "Bo jestem obrzydliwy". Uważał, że jest brzydki.
K: Tak. Było mi go bardzo żal, gdy przechodził tę zmianę.
O: Czy dzielił się tym z tobą?
K: Cały czas.
O: Cały czas? Co mówił, pani Jackson?
K: Mówił "Jestem taki brzydki. Nie chcę wychodzić do ludzi". Ja mówiłam "Nie jesteś...". Dla matki wszystkie jej dzieci są zawsze piękne. I jednego dnia po prostu podjął decyzję "Zrobię sobie nos. Jest zbyt duży." I jednego dnia się zdecydował i po prostu wyszedł. I gdy zapytałam, gdzie jest, on poszedł zrobić sobie nos. Myślał, że będę próbowała go od tego odwieść. Tak myślę. Więc po prostu poszedł i to zrobił.
O: Co o tym myślałaś?
K: Cóż, skoro tego chciał i to go uszczęśliwiło. Ponieważ był bardzo nieszczęśliwy. Myślał, że jest taki brzydki. A nie był...
O: To musiało być trudne dla Ciebie jako matki.
K: O tak. Bardzo, bardzo trudne.
O: Czy gdy robił te wszystkie kolejne operacje i zmieniał swój wygląd, miałaś poczucie, że możesz mu coś powiedzieć?
K: Powiedziałaś... On miał inne operacje nosa, ale nic innego. Oprócz tych związanych ze swoim vitiligo, które miał. Powiedział, że nie chce zacząć wyglądać jak krowa. Więc to też zrobił. Nie wiem, jak to zrobił, ale zrobił wszystko. Oprócz tego, co było pod ubraniem. Wciąż się zmieniały - jego nogi i tak dalej.
O: Były w plamy?
K: Tak. Ale tę część ciała (pokazuje na tors) i ręce i tak dalej. To zmienił. Nie wiem, jak to zrobił. By to zmienić. Ale zrobił to.
O: Ale jeśli chodzi o jego wygląd jako osoby publicznej - widzieliśmy, jak on się transformuje. I dla nas to wyglądało, że on wciąż przechodzi kolejne operacje. A gdy przeprowadzałam z nim wywiad, wydaje mi się, że powiedział, że miał tylko dwie.
K: Oh, miał trochę więcej niż dwie. Po prostu się wstydził.
O: Tak. By przyznać, ile dokładnie. Ale wciąż zmieniał swój wygląd. I swój nos. Jego nos stawał się coraz mniejszy i mniejszy i mniejszy...
K: Zbyt mały. Raz wyglądał jak wykałaczka.
O: Naprawdę?
K: Uważałam, że był zbyt mały.
O: Czy miałaś poczucie, że możesz cokolwiek powiedzieć któremukolwiek z Twoich dzieci, a w szczególności jemu? Czy miałaś poczucie, że jeśli coś się z nim działo, w tym wypadku, jeśli zmieniał swoją twarz i swój wygląd, mogłaś powiedzieć "Michael, dosyć."?
K: Tak, ale kiedy ktoś się uzależni od tego... Słyszałam, że ludzie mogą uzależnić się od operacji plastycznych i myślę, że to przytrafiło się jemu. Ponieważ mówiłam mu "Już wystarczy. Dlaczego wciąż to robisz?" Nawet rozmawiałam z jego chirurgami plastycznymi i powiedziałam im "Jeśli przyjdzie do was i będzie chciał, abyście robili coś z jego nosem, po prostu powiedzcie mu, że to zrobiliście i wiecie, zróbcie to samo, co już zrobiliście i nic więcej nie zmieniajcie. Po prostu powiedzcie mu: okay, skończyliśmy. I tyle"
O: Czyli rozmawiałaś z jego chirurgami plastycznymi?
K: Tak, rozmawiałam.
O: Ale cię nie posłuchali.
K: Nie.
  
Bielactwo nabyte (łac. vitiligo) – przewlekła choroba polegająca na depigmentacji płatów skóry. Jej bezpośrednią przyczyną jest wymieranie melanocytów- komórek odpowiedzialnych za kolor skóry.
Michael Jackson bielactwo
"Powiedział, że nie chce wyglądać jak krowa."
Bo czy tak jak na zdjęciu po lewej mógłby wyglądać Król Popu? 
Bo pewnie jakby właśnie tak wyglądał ludzie nie mówili by bzdur na temat tego, że chciał być biały, że nie cierpiał swojej rasy.... co było nieprawdą!

Michael kiedyś tak powiedział:
"Jestem dumny z bycia Afroamerykaninem, jestem dumny ze swojej rasy, jestem dumny z tego kim jestem. Mam bardzo silne poczucie dumy i godności."

"Pewnego dnia może mi się zachcieć zrobić sobie czerwoną kropkę w tym miejscu (wskazuje palcem środek czoła) i parę dodatkowych oczu.. o tutaj." - W tak żartobliwy sposób Michael odpowiedział na pytanie o operacje plastyczne. 

Każdy ma prawo do robienia ze sobą co tylko ze chce, nawet ktoś tak sławny i rozchwytywany jak Michael Jackson, może do ludzi trudno to dociera, ale to szczera prawda. Jeśli Michael chciał się zmienić to jego sprawa. 
Dlaczego nie wyśmiewamy się na forum publicznym z transwestytów, którzy zmieniają się w płeć przeciwną, bo tak im się podoba, tak się lepiej czują. 
Dlaczego nie przeszkadza nam ktoś w całości pokryty tatuażami? 
Dlaczego nie śmiejemy się z kogoś, kto we wszystkich miejscach ma powtykane kolczyki?
Dlaczego nie śmiejemy się z osób, które przeszły setki operacji plastycznych i wyglądają jak kosmici z innej planety? 
Więc powiedzcie mi dlaczego śmiejecie się z największego geniusza muzycznego, człowieka, który rozdał najwięcej pieniędzy i swoich prywatnych rzeczy na aukcjach charytatywnych, kierowany jedynie chęcią niesienia pomocy, a nie zysku, jedynie dlatego, że postanowił się zmienić. 

piątek, 12 października 2012

On wiedział jak skończy

Wpis z bloga Lisy Marie, zamieszczony dzień po śmierci Michaela (26.06.2009). 
Liza Marie presley i michael jackson
Wiele lat temu, Michael i ja przeprowadziliśmy głęboką rozmowę o życiu w ogóle.

Nie pamiętam dokładnego tematu, ale możliwe, że wypytywał mnie o okoliczności Śmierci mojego Ojca.
W pewnym momencie zamilkł, spojrzał na mnie bardzo poważnie i powiedział spokojnie, jakby z pewnością: "Obawiam się, że skończę tak jak on, w taki sposób jak on."

Próbowałam odwieść go od takich myśli, ale on tylko potrząsnął ramionami i przytaknął, jakby chciał dać mi do zrozumienia, że wie swoje i tyle.

14 lat później, siedzę tutaj i oglądam w wiadomościach karetkę wyjeżdżającą z jego domu, wielka bramę, tłumy na zewnątrz od bramy, reportaże, tłumy przed szpitalem, Przyczyna zgonu i co mogło do niej doprowadzić i wspomnienie tamtej rozmowy mnie uderzyło, wraz z niemożliwymi do powstrzymania łzami.

Koniec przewidywany przez niego, przez jego bliskich i przeze mnie, ale to czego nie przewidziałam, to jak bardzo mnie to zaboli, gdy w końcu się stanie.

Osoba, której nie udała mi się pomóc jest właśnie transportowana do biura koronera w LA w celu Autopsji.

Całą moja obojętność i odcięcie, nad którymi osiągnięciem tak ciężko pracowałam przez te lata trafił szlag i w tej chwili jestem zdruzgotana.

Powiem teraz coś, czego nie mówiłam nigdy, gdyż tym razem chcę, aby prawda wyszła na jaw.

Nasz związek nie był "ściemą", jak był przedstawiany w prasie. To był nietypowy związek, tak, w którym dwoje nietypowych ludzi, którzy nie żyli i nie znali "Normalnego życia" znalazło porozumienie, być może z podejrzanym wyczuciem czasu z jego strony. Niemniej, wierzę, że kochał mnie tak mocno, jak mógł kochać kogokolwiek, a ja kochałam go bardzo.

Chciałam go "uratować", chciałam uchronić go przed nieuniknionym, które właśnie się wydarzyło.

Jego rodzina i bliscy także chcieli go od tego uchronić, ale nie wiedzieli jak, a to było 14 lat temu. Wszyscy wtedy baliśmy się, że tak właśnie się to skończy.
W tamtym czasie, próbując go ratować, prawie zatraciłam samą siebie.

Miał w sobie niesamowicie potężną moc i siłę, której nie należało lekceważyć.

Kiedy używał jej do czegoś dobrego, to było najlepsze, ale kiedy używał jej do czegoś złego, to było naprawdę, NAPRAWDĘ złe.

Przeciętność nie była czymś, co choć na sekundę wkraczało w osobę i działania Michaela Jacksona.

Stałam się bardzo chora emocjonalnie, duchowo wyczerpana w mojej misji ratowania go od pewnych zachowań autodestrukcyjnych i od okropnych wampirów i pijawek, które w jakiś sposób zawsze do siebie przyciągał.

To mnie przerastało.

Miałam swoje dzieci, o które musiałam dbać, musiałam podjąć decyzję.

Najcięższą decyzję, jaką kiedykolwiek przyszło mi podjąć, czyli odejść i pozwolić jego losowi mieć go, mimo że beznadziejnie go kochałam i starałam się to jakoś zatrzymać czy odwrócić.

Po Rozwodzie, spędziłam kilka lat obsesyjnie myśląc o nim i o tym co mogłam zrobić inaczej, w żalu.

Potem spędziłam kilka lat wściekając się na tę całą sytuację.

W pewnym momencie, stałam się naprawdę Obojętna, aż do teraz.

Kiedy siedzę tutaj przytłoczona smutkiem, zdezorientowaniem i refleksjami na temat tego, co było moją największą porażką do tej pory, oglądając w wiadomościach prawie klatka po klatce Ten sam Przebieg zdarzeń, który widziałam 16 sierpnia 1977 roku, dziejący się ponownie, tym razem z Michaelem (Widok, którego nigdy nie chciałam więcej oglądać), dokładnie jak to przewidział, jestem zupełnie, zupełnie zdruzgotana.

Wszystkie chore doświadczenia czy słowa, które czułam w stosunku do niego w przeszłości umarły we mnie razem z nim.

Był wspaniałą osobą i miałam szczęście być z nim tak blisko, jak byłam i przeżyć z nim wiele doświadczeń i lat, które spędziliśmy razem.

Mam desperacką nadzieję, że teraz może być uwolniony od swojego bólu, presji i zamieszania.

Zasługuje na to by być wolnym od tego wszystkiego i mam nadzieję, że jest teraz w lepszym miejscu, lub będzie.

Mam też nadzieję, że wszyscy, którzy czują, że zawiedli w próbach pomocy mu, mogą zostać uwolnieni, gdyż on w końcu został.

Świat jest w szoku, ale w jakiś sposób on wiedział jak rozegra się kiedyś jego los lepiej niż ktokolwiek inny, i miał rację.

Naprawdę potrzebowałam to teraz powiedzieć, dziękuję za wysłuchanie.
 Źródło: MJ translate
Czytając to uświadomiłam sobie jaką Michael miał złożoną osobowość, nigdy nie powiedział, że chciałby skończyć tak jak Elvis, wręcz nigdy publicznie nie wypowiadał się na temat swojej śmierci, ale przeczuwał, że uzależnienie może go zniszczyć. Odszedł od nas, ale jego twórczość wciąż żyje w naszych sercach, a co za tym idzie, Michael jest w nas. Myślę, że tego właśnie pragnął Król Pop-u, pragnął -być wiecznie żywy.

środa, 10 października 2012

Prawda

Dotarłam do wywiadu z osobami, które na prawdę dobrze znały Michaela: Karen- która była jego makijażystką i projektantem ubrań- Michaelem Bushem.

Charakteryzatorka i kostiumolodzy, którzy pracowali z nim od wczesnych lat 80-tych udzielili takiego wywiadu:

makijażystka MichaelaABC: Czy Michael Jackson był gejem?
Karen Faye: Oczywiście, że nie.
ABC: To znaczy, że mówicie to z przekonaniem
KF: On zawsze, gdziekolwiek byliśmy, zawsze robił coś w tym stylu (naśladuje go, figlarne
spojrzenie dookoła siebie) – nazywał to łowieniem ryb. Spoglądał dookoła na wszystkie
gorące dziewczyny. I było: „Turkle, Turkle, ta jest naprawdę gorąca. Och spójrz jak – uch –
spójrz, jak jej włosy po prostu tańczą!”
ABC: Nie myślicie więc, że to była gra?
Bush (potrząsając głową) Nie.
KF: Co? Że robił to dla mnie?
ABC: Tak
KF: Nie (potrząsając głową), nie, oczywiście, że nie.
ABC: Czy on kiedykolwiek czynił uwagi na temat młodych mężczyzn?
KF i Bush: Nie, nie.
ABC: Nie sądzicie więc, że on po prostu ukrywał swoją seksualność?
KF: Nie (wszyscy kręcą głowami).
ABC: Czy to możliwe, że on był aseksualny, niezbyt zainteresowany seksem?
KF: Cóż, myślę, że on bał się intymności, od czasów swojego dzieciństwa. Nie sądzę, że miał
naprawdę dobre przykłady tego, jak funkcjonuje partnerski związek.
Bush: W przypadku Michaela, sądzę, że seks nie rządził jego życiem, to nie był cel jego
życia.
Bearden: Myślę, że on ożenił się ze swoim zawodem.
ABC: Czyżby?
Bush: Tak, on pierwszy się pojawił.
Bearden: On był zakochany w swojej muzyce.
ABC: On z pewnością traktował beztrosko role poszczególnych płci, próbował je naginać.
KF:  Nie widział barier, tak daleko, jak podąża sztuka. Nie rozumiał – dlaczego to robią
kobiety, dlaczego to mogą robić jedynie mężczyźni? - jednak on nie był gejem. On po prostu
lubił to, co było piękne i perfekcyjne.

Zastanówcie się czy człowiek, który ma trójkę dzieci, miał dwie żony mógłby tak na prawdę być homoseksualistą- to byłoby śmieszne.

Próbuję pokazać wam jak ludzie wymyślają przeróżne rzeczy na temat osoby Michaela Jacksona, raz powiedzą, że Jackson tak na prawdę jest gejem i połowa ludzi na świecie w to uwierzy, bo tak powiedziały media nie obchodzi ich zdanie Michaela, skoro to brukowce wiedzą lepiej. Taka jest prawda, że jak nie ma sprawdzonych informacji to trzeba coś wymyślić i tym właśnie kierują się wszystkie strony plotkarskie i brukowce.