Działało to również w drugą stronę, aktorka lubiła zaskakiwać Michaela, więc pewnego razu przybyła do Neverlandu nie z czym innym, a ze słoniem i ubrana jak cyganka wręczyła go Michaelowi, który tak jak każdy na jego miejscu oniemiał z wrażenia, ale już po chwili karmił wielkoluda i nawiązując do stroju Taylor nazwał go "Cygan", od tamtej pory słoń był jedną z głównych atrakcji w mini ZOO Michaela.
Sama uważam, że przyjaźń pomiędzy Michaelem, a Elizabeth była prawdziwa, co rzadko zdarza się w świecie gwiazd, każdy czegoś od kogoś chce, dąży do celu po trupach. Oni dbali o siebie i sobie pomagali, lubili spędzać czas w swoim towarzystwie...
Od siebie chciałabym podziękować Elizabeth, że w chwilach ciężkich dla Michaela była mu podporą, nigdy go nie zostawiła, zawsze wierzyła w jego niewinność na przekór całemu światu. Kochała jego prostotę i ekscentryzm oraz niewinność dziecka, który w sercu zawsze pozostał Piotrusiem Panem.
Dziękuję Ci Elizabeth, i kocham Cię za wszystko to co zrobiłaś dla Michaela, spoczywaj w spokoju.





